Niepostrzeżenie licznik odwiedzin osiągnął liczbę ok. 5.000 !!!
Zachęcam do dalszej lektury i polecania ciekawych artykułów z bloga znajomym. Jest z czego wybierać - blog ma już ponad 70 publikacji !!!
Z nowym rokiem liczba publikacji na blogu może znacząco spaść (nowe wyzwania czekają). Nie mniej o blogu nie zapomnę i będę starał się czasem opublikować jakąś nową myśl.
ps.
Polecać blog i śledzić wpisy można również na Facebook'u.
Aby wejść na Facebook'owy profil Bloga wystarczy kliknąć logo po prawej stronie ---->
Autorskie spojrzenie na deregulację zawodów regulowanych (m.in. Adwokata, Radcy Prawnego, Architekta itd. itp.)
niedziela, 30 grudnia 2012
sobota, 29 grudnia 2012
Historia "korporacjonizmu" (mało świąteczny e-mail, cz. 2)
Dalsza część odpowiedzi na mało świątecznego e-maila, prawdopodobnie od "mecenasa" lub "przyszłego mecenasa":
Autor e-maila zarzuca mi, że korporacja adwokacka to nie tradycja rodem z Faszystowskich Włoch (jak rzekomo sugeruję tu: http://deregulacja.blogspot.com/2012/12/zaskakujac-historia-korporacjonizmu.html ) ale tradycja, która w Polsce sięga XVIII, a nawet XVII wieku.
W odpowiedzi pozostaje mi napisać, że to nie prawda, bo... historia Adwokatury Polskiej sięga aż XV w. (a według niektórych źródeł nawet XI w.) !!!
Niektórzy dopatrują się początków adwokatury w zapisie kroniki Jana Długosza, który opisuje jak Bolesław Chrobry w 1016 r., po wyprawie na Saksonię, nakazał przyznać sierotom po poległych żołnierzach pełnomocników do spraw ich majątków. Za ostateczne uformowanie adwokatury należy uznać Przywileje Nieszawskie z XV w. które ustanawiały niezależne sądownictwo i nazywały dać stronie zastępcę na jej prośbę (ówcześnie zwanego częściej "prokuratorem").
Nie mniej był to zawód urzędniczy polegający na świadczeniu pomocy prawnej "z urzędu" (dla ubogich)!
Podobnie powstające najintensywniej w XIX w. tzw. "Samorządy Adwokackie" były niczym innym jak instytucjami na kształt "cechów rzemieślniczych", tj. stowarzyszeń zrzeszających usługodawców wykonujących zawodowo ten sam zawód.
I tu nie o to chodzi. Idea zawodu "pełnomocnika procesowego" (adwokata), idea pełnomocnika procesowego "dla ubogich" (z urzędu) czy idea cechu rzemieślniczego - nie jest niczym co krytykuję i w rzeczywistości ma wiele tysięcy lat !
Tu chodzi o coś zupełnie innego:
Chodzi o monopol adwokatów na prywatne usługi zastępstwa procesowego.
Historycznie, jeśli tylko strona mogła posługiwać się przed Sądem zastępcą procesowym (który to zwyczaj wykształcił się w Polsce dopiero w XIII i XIV w.), to - o ile ją było tylko na to stać - mogła wybrać pełnomocnika wedle własnego uznania (pomijam kwestie praw procesowych chłopów i kobiet - bo to zupełnie inna sprawa).
Przyznanie Korporacjom Zawodowym ustawowych monopoli na zupełnie prywatne usługi jest pomysłem faktycznie wdrożonym w życie w Faszystowskich Włoszech lat '20 ubiegłego wieku.
To jest idea niezwykle przewrotna!!!
Pozwoliła ona wciągnąć Korporacje we współrządzenie i współodpowiedzialność za Państwo, z jednoczesnym elementem szantażu jakim była możliwość odebrania ustawowego monopolu na prywatne usługi (co wiązało się z utratą prawa pobierania "haraczu monopolowego"). Ponadto w wymiarze ekonomicznym i społecznym pozwoliło to bardzo szeroko "zafundować" darmową usługę dla ubogich (śladowy koszt był finansowany z budżetu państwa), kosztem wielokrotnie droższej monopolistycznej usługi dla bogatych. Idea ta została "przeszczepiona" do Polski na przełomie lat '20 i '30 ubiegłego wieku (wraz z uchwalaniem nowych Kodeksów z odpowiednio uregulowanymi monopolami na prywatne usługi adwokackie). I w takiej postaci trwa nadal. Oto Polski budżet państwa płaci Adwokatom za sprawy "z urzędu" raczej śmieszne stawki typu 60 - 180 zł, co Adwokaci "odbijają sobie" (z nawiązką!!!) świadcząc usługi prywatne (i biorąc np. za rozwód stawki liczone w tysiącach złotych).
Do tego Korporacje Zawodowe są całkowicie zależne od rządzących, którzy jedną Ustawą, przy ledwie słyszalnym sprzeciwie SLD i Ruchu Palikota, mogą (ku zadowoleniu wyborców) zlikwidować przywilej monopolistyczny każdej Korporacji Zawodowej w jeden miesiąc (jeśli tylko byłaby taka wola polityczna, np. na skutek "niesubordynacji" którejś z grup zawodowych).
Prawie 100 lat tej idei to aż nadto! "Normalność" w tym zakresie została zachowana w Skandynawii i obecnie rozlewa się na Europę w przeciwnym kierunku niż w latach '20 i '30 ubiegłego wieku: z północy na południe. Oto w Republikach Nadbałtyckich do prowadzenia prywatnej sprawy sądowej można już wynająć sobie zarówno Adwokata (który co do zasady świadczy pomoc prawną "z urzędu") jak i wolnorynkowego nie-Adwokata. Oto w Holandii do zaprojektowania prywatnej budowli można już wynająć sobie zarówno Architekta jak i nie-Architekta...
Autor e-maila zarzuca mi, że korporacja adwokacka to nie tradycja rodem z Faszystowskich Włoch (jak rzekomo sugeruję tu: http://deregulacja.blogspot.com/2012/12/zaskakujac-historia-korporacjonizmu.html ) ale tradycja, która w Polsce sięga XVIII, a nawet XVII wieku.
W odpowiedzi pozostaje mi napisać, że to nie prawda, bo... historia Adwokatury Polskiej sięga aż XV w. (a według niektórych źródeł nawet XI w.) !!!
Niektórzy dopatrują się początków adwokatury w zapisie kroniki Jana Długosza, który opisuje jak Bolesław Chrobry w 1016 r., po wyprawie na Saksonię, nakazał przyznać sierotom po poległych żołnierzach pełnomocników do spraw ich majątków. Za ostateczne uformowanie adwokatury należy uznać Przywileje Nieszawskie z XV w. które ustanawiały niezależne sądownictwo i nazywały dać stronie zastępcę na jej prośbę (ówcześnie zwanego częściej "prokuratorem").
Nie mniej był to zawód urzędniczy polegający na świadczeniu pomocy prawnej "z urzędu" (dla ubogich)!
Podobnie powstające najintensywniej w XIX w. tzw. "Samorządy Adwokackie" były niczym innym jak instytucjami na kształt "cechów rzemieślniczych", tj. stowarzyszeń zrzeszających usługodawców wykonujących zawodowo ten sam zawód.
I tu nie o to chodzi. Idea zawodu "pełnomocnika procesowego" (adwokata), idea pełnomocnika procesowego "dla ubogich" (z urzędu) czy idea cechu rzemieślniczego - nie jest niczym co krytykuję i w rzeczywistości ma wiele tysięcy lat !
Tu chodzi o coś zupełnie innego:
Chodzi o monopol adwokatów na prywatne usługi zastępstwa procesowego.
Historycznie, jeśli tylko strona mogła posługiwać się przed Sądem zastępcą procesowym (który to zwyczaj wykształcił się w Polsce dopiero w XIII i XIV w.), to - o ile ją było tylko na to stać - mogła wybrać pełnomocnika wedle własnego uznania (pomijam kwestie praw procesowych chłopów i kobiet - bo to zupełnie inna sprawa).
Przyznanie Korporacjom Zawodowym ustawowych monopoli na zupełnie prywatne usługi jest pomysłem faktycznie wdrożonym w życie w Faszystowskich Włoszech lat '20 ubiegłego wieku.
To jest idea niezwykle przewrotna!!!
Pozwoliła ona wciągnąć Korporacje we współrządzenie i współodpowiedzialność za Państwo, z jednoczesnym elementem szantażu jakim była możliwość odebrania ustawowego monopolu na prywatne usługi (co wiązało się z utratą prawa pobierania "haraczu monopolowego"). Ponadto w wymiarze ekonomicznym i społecznym pozwoliło to bardzo szeroko "zafundować" darmową usługę dla ubogich (śladowy koszt był finansowany z budżetu państwa), kosztem wielokrotnie droższej monopolistycznej usługi dla bogatych. Idea ta została "przeszczepiona" do Polski na przełomie lat '20 i '30 ubiegłego wieku (wraz z uchwalaniem nowych Kodeksów z odpowiednio uregulowanymi monopolami na prywatne usługi adwokackie). I w takiej postaci trwa nadal. Oto Polski budżet państwa płaci Adwokatom za sprawy "z urzędu" raczej śmieszne stawki typu 60 - 180 zł, co Adwokaci "odbijają sobie" (z nawiązką!!!) świadcząc usługi prywatne (i biorąc np. za rozwód stawki liczone w tysiącach złotych).
Do tego Korporacje Zawodowe są całkowicie zależne od rządzących, którzy jedną Ustawą, przy ledwie słyszalnym sprzeciwie SLD i Ruchu Palikota, mogą (ku zadowoleniu wyborców) zlikwidować przywilej monopolistyczny każdej Korporacji Zawodowej w jeden miesiąc (jeśli tylko byłaby taka wola polityczna, np. na skutek "niesubordynacji" którejś z grup zawodowych).
Prawie 100 lat tej idei to aż nadto! "Normalność" w tym zakresie została zachowana w Skandynawii i obecnie rozlewa się na Europę w przeciwnym kierunku niż w latach '20 i '30 ubiegłego wieku: z północy na południe. Oto w Republikach Nadbałtyckich do prowadzenia prywatnej sprawy sądowej można już wynająć sobie zarówno Adwokata (który co do zasady świadczy pomoc prawną "z urzędu") jak i wolnorynkowego nie-Adwokata. Oto w Holandii do zaprojektowania prywatnej budowli można już wynająć sobie zarówno Architekta jak i nie-Architekta...
piątek, 28 grudnia 2012
Kto ma prawo wypowiadać się o deregulacji ? (Suplement)
Pośród dyskutantów nad deregulacją jest jeszcze jedna całkiem charakterystyczna grupa krytyków "deregulacji": zawody urzędnicze (i quasi-urzędnicze).
O Sędziach napisałem tu: http://deregulacja.blogspot.com/2012/09/o-argumentach-adwokatury-czesc-2.html
Teraz czas na innego "urzędnika", który zatracił swoją misję służby obywatelom (podatnikom) dzięki którym może pobierać pensję - a za swój cel uczynił ograniczenie sobie pracy przy jednoczesnej pomocy kolegom i koleżankom (...którzy zawsze go chętnie przygarną do swojego, zabezpieczonego finansowo, grona, gdyby jego urzędnicza kariera przedwcześnie się zakończyła).
Chodzi o Dyrektora Tatrzańskiego Parku Narodowego, którego "krucjatę" przeciw deregulacji zawodu przewodnika górskiego szczegółowo opisuje Blog Wolne Przewodnictwo (ostatnio tu: http://wolneprzewodnictwo.blog.pl/2012/12/27/tpn-nie-moze-zmusic-do-wynajmowania-przewodnika/).
Oto Pan Dyrektor TPN za wszelką cenę dąży do tego, aby na terenie TPN obwiązał przymus korzystania przez zorganizowane grupy z usług Przewodników Tatrzańskich (podobne plany ma Dyrektor Karkonoskiego Parku Narodowego).
Cel jest dokładnie ten sam: MNIEJ PRACY DLA PANÓW DYREKTORÓW PARKÓW NARODOWYCH !!!
Obowiązek przewodnicki oznacza mniej grup turystycznych (ceny wycieczek wzrosną o "haracz monopolowy" pobierany przez jedynych zatwierdzonych przewodników).
Do tego "jednie słuszni przewodnicy" nie zrobią krzywdy swojemu "Panu" (Dyrektorowi Parku) - i nie zabiorą turystów na szlak który Dyrektor Parku zaniedbał (nie oznakował czy nie posprzątał).
Wspaniała perspektywa - mniej pracy dla Dyrektora Parku !
Tyle, że Dyrektor Parku to urzędnik !!! Ma służyć swoim chlebodawcom (czyli podatnikom!), a nie zabiegać o mniej pracy dla siebie !
ps.
Dyrektor Parku powinien jednak korzystać z doświadczeń Sędziów.
Oto, Ci ostatni bronią jak niepodległości monopolu Adwokatów na zastępstwo procesowe - pozornie ograniczając sobie pracę (stawiając barierę ceny na część planujących wniesienie sprawy do Sądu i zapewniając sobie "wyrozumiałego fachowca" po drugiej stronie).
Tyle, że ta "broń" okazała się obosieczna.
Polacy masowo zaczęli reprezentować się przed Sądami sami (korzystając z poradników z Internetu).
Takim sposobem Sędziowie mają 10x więcej pracy - bo muszą się konfrontować ze stronami... totalnie nie znającymi się na procedurach sądowych i korzystającymi z niefachowych i nieaktualnych poradników !
Podobnie może być w Parkach Narodowych.
Wielu zniechęci wyższa cena i w górach pojawi się mniej grup turystycznych. Może i grup nie będzie wcale na "zapomnianych" szlakach... Ale Ci sami turyści przyjadą w góry! Jeśli nie z grupą, to jako "turyści indywidualni" - nie mając za przewodnika, nawet przysłowiowego "WF'isty" ! A oni już przysporzą pracy Dyrekcji Parków odnajdując nawet nieistniejące szklaki - domagając się ich przygotowania, oznakowania, sprzątania !!!
O Sędziach napisałem tu: http://deregulacja.blogspot.com/2012/09/o-argumentach-adwokatury-czesc-2.html
Teraz czas na innego "urzędnika", który zatracił swoją misję służby obywatelom (podatnikom) dzięki którym może pobierać pensję - a za swój cel uczynił ograniczenie sobie pracy przy jednoczesnej pomocy kolegom i koleżankom (...którzy zawsze go chętnie przygarną do swojego, zabezpieczonego finansowo, grona, gdyby jego urzędnicza kariera przedwcześnie się zakończyła).
Chodzi o Dyrektora Tatrzańskiego Parku Narodowego, którego "krucjatę" przeciw deregulacji zawodu przewodnika górskiego szczegółowo opisuje Blog Wolne Przewodnictwo (ostatnio tu: http://wolneprzewodnictwo.blog.pl/2012/12/27/tpn-nie-moze-zmusic-do-wynajmowania-przewodnika/).
Oto Pan Dyrektor TPN za wszelką cenę dąży do tego, aby na terenie TPN obwiązał przymus korzystania przez zorganizowane grupy z usług Przewodników Tatrzańskich (podobne plany ma Dyrektor Karkonoskiego Parku Narodowego).
Cel jest dokładnie ten sam: MNIEJ PRACY DLA PANÓW DYREKTORÓW PARKÓW NARODOWYCH !!!
Obowiązek przewodnicki oznacza mniej grup turystycznych (ceny wycieczek wzrosną o "haracz monopolowy" pobierany przez jedynych zatwierdzonych przewodników).
Do tego "jednie słuszni przewodnicy" nie zrobią krzywdy swojemu "Panu" (Dyrektorowi Parku) - i nie zabiorą turystów na szlak który Dyrektor Parku zaniedbał (nie oznakował czy nie posprzątał).
Wspaniała perspektywa - mniej pracy dla Dyrektora Parku !
Tyle, że Dyrektor Parku to urzędnik !!! Ma służyć swoim chlebodawcom (czyli podatnikom!), a nie zabiegać o mniej pracy dla siebie !
ps.
Dyrektor Parku powinien jednak korzystać z doświadczeń Sędziów.
Oto, Ci ostatni bronią jak niepodległości monopolu Adwokatów na zastępstwo procesowe - pozornie ograniczając sobie pracę (stawiając barierę ceny na część planujących wniesienie sprawy do Sądu i zapewniając sobie "wyrozumiałego fachowca" po drugiej stronie).
Tyle, że ta "broń" okazała się obosieczna.
Polacy masowo zaczęli reprezentować się przed Sądami sami (korzystając z poradników z Internetu).
Takim sposobem Sędziowie mają 10x więcej pracy - bo muszą się konfrontować ze stronami... totalnie nie znającymi się na procedurach sądowych i korzystającymi z niefachowych i nieaktualnych poradników !
Podobnie może być w Parkach Narodowych.
Wielu zniechęci wyższa cena i w górach pojawi się mniej grup turystycznych. Może i grup nie będzie wcale na "zapomnianych" szlakach... Ale Ci sami turyści przyjadą w góry! Jeśli nie z grupą, to jako "turyści indywidualni" - nie mając za przewodnika, nawet przysłowiowego "WF'isty" ! A oni już przysporzą pracy Dyrekcji Parków odnajdując nawet nieistniejące szklaki - domagając się ich przygotowania, oznakowania, sprzątania !!!
czwartek, 27 grudnia 2012
Kto ma prawo wypowiadać się o deregulacji ? (mało świąteczny e-mail, cz. 1)
Pomimo świątecznej atmosfery otrzymałem mało świątecznego e-maila, prawdopodobnie od "mecenasa" lub "przyszłego mecenasa". Ze względu na planowaną przez rząd cenzurę treści zawierających "mowę nienawiści" e-maila tego nie zacytuję. Nie mniej postaram się odpowiedzieć na niego najbardziej kulturalnie jak tylko potrafię.
Pojawiają się w nim dwa zarzuty wobec mnie i treści przedstawionych na moim blogu:
1) że jako nie wykonujący zawodów prawniczych, ani żadnego z innych zawodów regulowanych, rzekomo nie mam prawa wypowiadać się w tej materii,
2) że korporacja adwokacka to nie tradycja rodem z Faszystowskich Włoch (jak rzekomo sugeruję tu: http://deregulacja.blogspot.com/2012/12/zaskakujac-historia-korporacjonizmu.html ), ale tradycja która w Polsce sięga XVIII, a nawet XVII wieku.
W tym wpisie odpowiadam na zarzut nr 1. O różnicy pomiędzy "Korporacjonizmem" (tym Faszystowskim), a Adwokatami i Adwokaturą (jako stowarzyszeniem osób wykonujących ten sam zawód - bez żadnych przywilejów monopolistycznych na prywatnych rynkach!) napiszę w kolejnym wpisie.
KTO MA PRAWO WYPOWIADAĆ SIĘ W SPRAWACH REGULACJI ZAWODOWYCH ?
Na początek moja pozycja w tej dyskusji...
Jest ona bardzo prosta. Nie wykonuję żadnego zawodu regulowanego (ani nie zamierzam!).
Ja jestem po porstu klientem usługodawców świadczących usługi na rynkach regulowanych. Niezliczoną ilość razy jechałem taksówką, kilka razy korzystałem z usług Adwokatów/Radców Prawnych, współuczestniczyłem w rejestracji znaków towarowych korzystając z usług Rzeczników Patentowych, zamawiałem projekty u Architektów, wymuszono na mnie skorzystanie z usług Pośrednika w Obrocie Nieruchomościami itd. itp.
I według mnie to właśnie moja pozycja klienta daje mi pełne prawo wypowiadania się o deregulacji. Jest to silniejsza legitymacja niż jakakolwiek inna !!!
Przecież te wszystkie krytykowane przeze mnie "regulacje zawodowe" dla kogo są ustanawianie ??? Dla mnie - klienta, czy dla Adwokatów, Architektów, Pośredników od Nieruchomości, Taksówkarzy itd. itp. ???
Trochę jałowa to jest dyskusja jeśli ja klient piszę, iż nie chcę regulacji zawodowych, które są ustanowione rzekomo w moim interesie, a Adwokaci, Architekci, Pośrednicy od Nieruchomości itd. itp. (w e-mailach, komentarzach, w prasie czy na forum sejmu) udowadniają mi, że Ja jednak tych regulacji zawodowych bardzo chcę. Dziękuję, ale nie skorzystam! A szanownym przedstawicielom zawodów regulowanych polecam się zastanowić jaką legitymację mają do wypowiadania się rzekomo w moim (czyli Klienta) imieniu ?
Wyjaśnienie dla prawników:
To tak jakby o kształcie Kodeksu Karnego decydowali przestępcy a nie praworządni obywatele. Co prawda to głównymi "beneficjentami" Kodeksu Karnego są przestępcy, ale tak na prawdę Kodeks Karny jest stworzony dla praworządnych obywateli, aby chronić ich przed przestępcami). Już widzę ten Kodeks Karny stworzony przez przestępców... 1.000 zł grzywny za zabójstwo, 50 zł grzywny za kradzież samochodu...
Tak samo jest z regulacjami zawodowymi.
Naturalnym jest, że każdy chce maksymalizować zyski, przy minimalnym nakładzie pracy. Taka jest natura ludzka. Dlatego też nie dziwą mnie np. postulaty Adwokatów, aby: rozszerzać ich monopol, maksymalnie ograniczyć dopływ nowych adeptów do zawodu, podwyższyć stawki urzędowe, zagwarantować wypłatę wynagrodzenia z budżetu państwa itd. itp. Dziwi mnie, że te postulaty są traktowane poważne! Zamiast w poczytnej prasie czy na forum sejmu tego typu postulaty środowisk reprezentujących zawody regulowane powinny się znaleźć tam gdzie są dzisiejsze postulaty przestępców o złagodzenie kar w Kodeksie Karnym - czyli na marginesie wolności słowa (na prywatnych forach internetowych i w małonakładowych prywatnych publikacjach).
Podsumowując:
Dyskutować na tym poziomie - co mi wolno pisać, a czego nie wolno - to ja mogę z innymi klientami. Nie mniej zwracam uwagę, że propagując "deregulację", nie mam zamiaru nikomu odbierać prawa do korzystania nadal z tych samych usługodawców co dziś (Adwokatów, Architektów itd.). To zwolennicy utrzymania regulacji zawodowych chcą mnie pozbawiać prawa korzystania prywatnie z innych usługodawców (nie-Adwokatów, nie-Architektów itd.).
ps.
O co chodzi Korporacjom Zawodowym pokazuje dobitnie przykład ostatnich dni i tzw. "Jednolity patent europejski".
Unia Europejska zamierza stworzyć swój własny Urząd Patentowy, tak aby nie było konieczności uzyskiwania patentu w poszczególnych krajach Unii (co kosztuje 41 tys. Euro), tylko było można wystąpić o jeden patent obowiązujący na całym terytorium UE (za 6 tys. Euro).
Spór jest gorący:
- wynalazcy są "za" (bo to dla nich oczywista oszczędność),
- przedsiębiorcy są przeciw (bo chcą "pół-legalnie" korzystać z rozwiązań które, dla oszczędności, dziś nie są zgłaszane do opatentowania w Polsce, jako mało znaczącym kraju).
Gra idzie o miliardy złotych! Deloitte wyliczył, że w przypadku wprowadzenia tego patentu, w ciągu 30 lat jego obowiązywania, przedsiębiorcy polscy korzystający z przyszłych jednolitych patentów europejskich wytworzonych w innych krajach UE zapłacą łącznie kwotę 76 mld zł (przy zyskach polskich wynalazców którzy skorzystaliby z jednolitego patentu osiągniętych zagranicą na kwotę 48 mld zł).
Gdzie w tym wszystkim jest Korporacja Zawodowa Rzeczników Patentowych... Czy stoi po stronie Wynalazców czy Przedsiębiorców ?
NIE.
Jawnie stoi wyłącznie po stornie własnego interesu !!!
Sprzeciwia się Jednolitemu Patentowi Europejskiemu z obawy o swoją pozycję i 900 intratnych miejsc pracy Rzeczników Patentowych, którzy mają monopol na zastępstwo przez Polskim Urzędem Patentowym (co nie jest planowane przed Jednolitym Europejskim Urzędem Patentowym).
Tak to właśnie korporacje zawodowe rzekomo dbają o interes obywateli...
Szczegóły dotyczące jednolitego patentu np. tu:
http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,13082066,Polski_rzad_umywa_rece_od_jednolitego_patentu.html
Ja jestem po porstu klientem usługodawców świadczących usługi na rynkach regulowanych. Niezliczoną ilość razy jechałem taksówką, kilka razy korzystałem z usług Adwokatów/Radców Prawnych, współuczestniczyłem w rejestracji znaków towarowych korzystając z usług Rzeczników Patentowych, zamawiałem projekty u Architektów, wymuszono na mnie skorzystanie z usług Pośrednika w Obrocie Nieruchomościami itd. itp.
I według mnie to właśnie moja pozycja klienta daje mi pełne prawo wypowiadania się o deregulacji. Jest to silniejsza legitymacja niż jakakolwiek inna !!!
Przecież te wszystkie krytykowane przeze mnie "regulacje zawodowe" dla kogo są ustanawianie ??? Dla mnie - klienta, czy dla Adwokatów, Architektów, Pośredników od Nieruchomości, Taksówkarzy itd. itp. ???
Trochę jałowa to jest dyskusja jeśli ja klient piszę, iż nie chcę regulacji zawodowych, które są ustanowione rzekomo w moim interesie, a Adwokaci, Architekci, Pośrednicy od Nieruchomości itd. itp. (w e-mailach, komentarzach, w prasie czy na forum sejmu) udowadniają mi, że Ja jednak tych regulacji zawodowych bardzo chcę. Dziękuję, ale nie skorzystam! A szanownym przedstawicielom zawodów regulowanych polecam się zastanowić jaką legitymację mają do wypowiadania się rzekomo w moim (czyli Klienta) imieniu ?
Wyjaśnienie dla prawników:
To tak jakby o kształcie Kodeksu Karnego decydowali przestępcy a nie praworządni obywatele. Co prawda to głównymi "beneficjentami" Kodeksu Karnego są przestępcy, ale tak na prawdę Kodeks Karny jest stworzony dla praworządnych obywateli, aby chronić ich przed przestępcami). Już widzę ten Kodeks Karny stworzony przez przestępców... 1.000 zł grzywny za zabójstwo, 50 zł grzywny za kradzież samochodu...
Tak samo jest z regulacjami zawodowymi.
Naturalnym jest, że każdy chce maksymalizować zyski, przy minimalnym nakładzie pracy. Taka jest natura ludzka. Dlatego też nie dziwą mnie np. postulaty Adwokatów, aby: rozszerzać ich monopol, maksymalnie ograniczyć dopływ nowych adeptów do zawodu, podwyższyć stawki urzędowe, zagwarantować wypłatę wynagrodzenia z budżetu państwa itd. itp. Dziwi mnie, że te postulaty są traktowane poważne! Zamiast w poczytnej prasie czy na forum sejmu tego typu postulaty środowisk reprezentujących zawody regulowane powinny się znaleźć tam gdzie są dzisiejsze postulaty przestępców o złagodzenie kar w Kodeksie Karnym - czyli na marginesie wolności słowa (na prywatnych forach internetowych i w małonakładowych prywatnych publikacjach).
Podsumowując:
Dyskutować na tym poziomie - co mi wolno pisać, a czego nie wolno - to ja mogę z innymi klientami. Nie mniej zwracam uwagę, że propagując "deregulację", nie mam zamiaru nikomu odbierać prawa do korzystania nadal z tych samych usługodawców co dziś (Adwokatów, Architektów itd.). To zwolennicy utrzymania regulacji zawodowych chcą mnie pozbawiać prawa korzystania prywatnie z innych usługodawców (nie-Adwokatów, nie-Architektów itd.).
ps.
O co chodzi Korporacjom Zawodowym pokazuje dobitnie przykład ostatnich dni i tzw. "Jednolity patent europejski".
Unia Europejska zamierza stworzyć swój własny Urząd Patentowy, tak aby nie było konieczności uzyskiwania patentu w poszczególnych krajach Unii (co kosztuje 41 tys. Euro), tylko było można wystąpić o jeden patent obowiązujący na całym terytorium UE (za 6 tys. Euro).
Spór jest gorący:
- wynalazcy są "za" (bo to dla nich oczywista oszczędność),
- przedsiębiorcy są przeciw (bo chcą "pół-legalnie" korzystać z rozwiązań które, dla oszczędności, dziś nie są zgłaszane do opatentowania w Polsce, jako mało znaczącym kraju).
Gra idzie o miliardy złotych! Deloitte wyliczył, że w przypadku wprowadzenia tego patentu, w ciągu 30 lat jego obowiązywania, przedsiębiorcy polscy korzystający z przyszłych jednolitych patentów europejskich wytworzonych w innych krajach UE zapłacą łącznie kwotę 76 mld zł (przy zyskach polskich wynalazców którzy skorzystaliby z jednolitego patentu osiągniętych zagranicą na kwotę 48 mld zł).
Gdzie w tym wszystkim jest Korporacja Zawodowa Rzeczników Patentowych... Czy stoi po stronie Wynalazców czy Przedsiębiorców ?
NIE.
Jawnie stoi wyłącznie po stornie własnego interesu !!!
Sprzeciwia się Jednolitemu Patentowi Europejskiemu z obawy o swoją pozycję i 900 intratnych miejsc pracy Rzeczników Patentowych, którzy mają monopol na zastępstwo przez Polskim Urzędem Patentowym (co nie jest planowane przed Jednolitym Europejskim Urzędem Patentowym).
Tak to właśnie korporacje zawodowe rzekomo dbają o interes obywateli...
Szczegóły dotyczące jednolitego patentu np. tu:
http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,13082066,Polski_rzad_umywa_rece_od_jednolitego_patentu.html
piątek, 21 grudnia 2012
Nieopublikowany artykuł
W ubiegłym tygodniu zostałem poproszony o napisanie artykułu dla portalu deregulacja.org (czyli inicjatywy Otwórz System). Ze względu na „słuszną
sprawę” taki artykuł napisałem (dosłownie w ciągu godziny od otrzymania prośby)
i przesłałem. Artykuł nie został jednak opublikowany – więc jego treść
zamieszczam poniżej (tak aby moja praca się nie zmarnowała).
Zwróciłem w nim uwagę na jedną podstawową kwestię, aby o monopolach korporacyjnych
nie dyskutować przez pryzmat „wyjątkowości” przedstawicieli danego zawodu, w
szczególności:
- koniecznych lat nauki,
- wielkości ewentualnej szkody majątkowej,
- rysu historycznego monopolu korporacyjnego (…nawet jeśli któryś z
monopoli korporacyjnych ma już 80 lat bo wzorzec z Faszystowskich Włoszech został
przeniesiony na grunt Polski możliwe szybko),
W świetle obowiązującej na terenie Polski Konstytucji nie ma to znaczenia...
...czy do wykonywania jakiegoś zawodu jest koniecznym 21 lat nauki,
...czy korzystanie z usługodawcy grozi utratą całości majątku,
...czy któryś z monopoli korporacyjnych ma już 80 lat historii bo odpowiedni
wzorzec z Faszystowskich Włoszech został przeniesiony na grunt Polski możliwe
szybko…
Jedyne dopuszczalne przesłanki ograniczania wolności Polaków zostały wyraźnie
opisane w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP i tego się trzymajmy !
PONIŻEJ OBIECANY "NIEOPUBLIKOWANY ARTYKUŁ":
Obecna dyskusja na temat deregulacji jest nieco chaotyczna. Szczególny chaos panuje w zakresie wyboru zawodów które mają być deregulacją objęte.
Różne inicjatywy deregulacyjne dokonują odmiennego wyboru zawodów które czynią przedmiotem swojego zainteresowania.
Są zawody które niemal wszyscy chcą "deregulować" (np. przewodnicy turystyczni). Są zawody które budzą wątpliwości (np. adwokaci, maklerzy). Są wreszcie zawody regulowane których temat deregulacji po prostu nie istnieje (np. rzecznicy patentowi).
Jaki powinien być więc klucz doboru zawodów do deregulacji ?
Na to pytanie daje Konstytucja RP, a konkretnie art. 31 ust. 3 Konstytucji.
W artykule tym zapisane jest 5 przesłanek dopuszczalności ograniczenia wolności Polaków.
Są to:
1) ochrona bezpieczeństwa lub porządku publicznego Państwa,
2) ochrona środowiska,
3) ochrona zdrowa,
4) ochrona moralności,
5) ochrona wolności i praw innych osób.
Z innych powodów niż wskazane powyżej nie wolno ograniczać wolności Polaków, a w tym wolności wyboru przez Klienta prywatnego usługodawcy oraz wolności wyboru przez młodego człowieka branży w której chce działać !!!
Jak więc w świetle Konstytucji RP powinna wyglądać "deregulacja" ???
Powinien zostać dokonany kompleksowy przegląd wszystkich 368 polskich zawodów regulowanych i ograniczeń w tych zawodach pod względem powyżej przytoczonych 5 kryteriów konstytucyjnych.
Dla przykładu:
Na podstawie której ze wskazanych powyżej przesłanek ogranicza się Polaków w wyborze pełnomocnika przed Sądem innego niż Adwokat ???
Na podstawie której ze wskazanych powyżej przesłanek ogranicza się Polakom wybór i wykonywanie zawodu Maklera ?
Jeśli takiej przesłanki nie ma, wszelkie regulacje i ograniczenia dotyczące tych zawodów powinny zostać niezwłocznie w całości uchylone jako sprzeczne z Konstytucją RP !
Subskrybuj:
Posty (Atom)