poniedziałek, 3 września 2012

Za co płacą młodzi? Za wiedzę czy "uprawnienia"?

Przy okazji "deregulacji" bardzo często słychać sprzeciw młodych adeptów zawodów regulowanych, którzy czują się oszukani.

Trudno im się dziwić.
Oto:
przyszli notariusze "inwestują" ok. 15.000 zł i 4 lata życia.
przyszli adwokaci "inwestują" ok. 20.000 zł i 3 lata życia.
przyszli rzecznicy patentowi "inwestują" ok. 30.000 zł i 3 lata życia...
itd. itp.

Tu warto postawić sobie pytanie - W CO INWESTUJĄ MŁODZI ADEPCI ZAWODÓW REGULOWANYCH ???

W wiedzę czy "uprawniania zawodowe" ?

Odpowiedź pośrednio wynika... ze "sprzeciwu młodych" !!!

Oto gdyby była to inwestycja w wiedzę - młodzi adepci zawodów regulowanych aż tak nie obawiali by się "deregulacji'. Przecież tak drogie i "profesjonalne" szkolenie powinno gwarantować odpowiednią "przewagę konkurencyjną" na rynku - a co za tym idzie, zapewniać spokój jego uczestnikom. Tymczasem jeszcze nie słyszałem ANI JEDNEGO głosu młodego adepta zawodu regulowanego, który (wierząc w profesjonalizm odbytego szkolenia) byłby spokojny o swój udział w ewentualnym wolnym rynku po jego deregulacji.

Swoimi obawami młodzi adepci zawodów regulowanych jednoznacznie wskazują, iż są to koszty "papierka", który daje prawo do uczestnictwa w podziale zmonopolizowanego rynku !

A jak to działa na wolnym rynku ?

Można to prześledzić w dowolnym zawodzie, gdzie usługodawcy zdobywają jak najlepsze kwalifikacje nie po to aby mieć "papierek", ale po to aby skutecznie konkurować na rynku! Studenci wiedzą, że "marne" uniwersytety i "marne" studia podyplomowe, dają szansę na "marne" zatrudnienie. Dlatego uczelnie starają się o jak największy poziom swoich studiów i kursów.
Nigdy nie słyszałem o młodych adeptach wolnorynkowego zawodu, którzy z faktu odbycia (nawet drogiego) szkolenia domagaliby się pracy. Takie sytuacje (poza zawodami regulowanymi, gdzie kształci się "dla papierka") są nawet nie do pomyślenia.


Dlatego czas zakończyć tą fikcję "edukacji dla papierka", to jest bardzo drogiej inwestycji w przygotowanie do egzaminu zawodowego, czynionej tylko po to aby później zwróciła się w postaci "zawyżonych stawek monopolistycznych" (które płacimy... my, Klienci). Można narzekać na poziom studiów prawniczych (domagając się jeszcze bardziej drobiazgowych egzaminów zawodowych) - tyle, że to właśnie system nauki "dla papierka" powoduje tak niską jakość kształcenia na kierunkach gdzie kształci się do "zawodów regulowanych". 

To samo dotyczy dalszej edukacji wykonujących "zawody regulowane".
Jeszcze nie tak dawno, podnoszenie kwalifikacji wśród Adwokatów czy Radców Prawnych było rzadkością.
Problem urósł do tego stopnia, że kilka lat temu wprowadzono obowiązek podnoszenia kwalifikacji zawodowych (pod rygorem dyscyplinarnego wykluczenia z zawodu), rozliczony w formie tzw. "punktów edukacyjnych".

NA KONIEC PEREŁKA:
W regulowanych zawodach prawniczych już znaleziono furtkę na zdobywanie "punktów edukacyjnych" bez zbytniego przemęczania się. Furtka ta nazywa się e-learning (jak to wygląda w praktyce można prześledzić sobie na stronach poszczególnych korporacji zawodowych). 


sobota, 25 sierpnia 2012

Kilka słów o deregulacji usług notarialnych.

Kilka odrębnych słów dotyczących "deregulacji" należy poświecić usługom notarialnym - bo to nietypowy zawód.

Zgodnie z czerwcom badaniem CBOS "podium" zawodów przeznaczonych do deregulacji przedstawia się następująco:
1. ADWOKAT (ex equo z DORADCĄ ZAWODOWYM) - 56% wskazań;
2. RADCA PRAWNY (ex equo z POŚRENIKIEM PRACY) - 55% wskazań;
3. NOTARIUSZ - 52% wskazań.

Jednocześnie 55% ankietowanych chce "aby dostęp do wykonywania tych zawodów był łatwy, a jakość usług weryfikował rynek, więc sami klienci, a nie żeby dostęp do wykonywania sporej części zawodów był ograniczony, a wiedzę i umiejętności kandydatów do zawodu sprawdzały samorządy zawodowe i urzędnicy."

Czy da się postulowaną deregulację (przez przyznanie klientom wolnego wyboru usługodawcy zarówno Korporacyjnego jak i nie-Korporacyjnego) przeprowadzić dla usług notarialnych ???

Oczywiście, że się da, a nawet był już w taki postulat środowiska prawniczego (o czym w "perełce" na końcu) !!!

Na początek należy dokonać ważnego spostrzeżenia iż "notariat" nie jest jakimś bezwzględnie koniecznym ogniwem w wymiarze sprawiedliwości, a obrót nieruchomościami czy zakładanie spółek może być realizowane z powodzeniem także bez udziału znanych nam (drogich i poważnych) Notariuszy.
Oto z przedstawionej przez Ministerstwo Sprawiedliwości "tabeli porównawczej" regulacji zawodowych w niektórych krajach Unii Europejskiej wynika m.in. że:
- Notariatu NIE MAJĄ WCALE: Dania, Irlandia i Szwecja.
- W Finlandii Notariusze są urzędnikami państwowymi.
- W Niemczech Notariusze nie mają odrębnej regulacji (jak np. Adwokaci) i zostali objęci wspólnym określeniem "prawnik". 
- Na Cyprze Notariusze to jedynie "prawnicy i urzędnicy poświadczający".  

Aby przejść do dalszych rozważań, należy dokonać pewnego rozróżnienia usług notarialnych od opisywanych wcześniej innych usług które są w pełni rynkowe i nie ma żadnych przeszkód co do ich pełnej deregulacji (np. adwokaci, architekci, rzecznicy patentowi itd. itp.).

Notariusz (w pewnym zakresie) "wyręcza państwo" i jest quasi-urzędnikiem.
Jak to zostało określone na Cyprze (a także w USA gdzie jest zbliżona regulacja) - notariusze to "urzędnicy poświadczający".
Tego typu zawody quasi-urzędnicze (choć opłacane bezpośrednio z pieniędzy klientów) to również np. tłumacze przysięgli. 

Ale polscy notariusze to tylko "częściowo" qasi-urzędnicy, a największe pieniądze inkasują za usługi które z powodzeniem mogłyby być zupełnie wolnorynkowe !  

Notariusze  poświadczają tożsamość osób zawierających umowy czy składających określone oświadczenia. 
Co do zasady nasze państwo przyjęło zasadę - iż "podpis na dokumencie jest święty", a osoba podpisana dokonała tego świadomie i własnoręcznie, jednocześnie surowo karając fałszerstwo czy wymuszenie podpisu.
Od powyżej opisanej zasady ustanowiono jednak wyjątki. W drodze tych wyjątków postanowiono, iż (m.in.) umowy dotyczące nieruchomości oraz umowy dotyczące spółek będą "prewencyjne" weryfikowane przez notariuszy (quasi-urzędników) w zakresie własnoręczności i dobrowolności podpisanych oświadczeń.
Tego założenia nie mam zamiaru negować (niezależnie od jego słuszności).

Nie mniej - do weryfikacji własnoręczności i dobrowolności złożenia podpisu wystarczająca jest forma "podpisów notarialnie poświadczonych" (koszt u notariusza około 100-200zł).

Tymczasem, dla większości umów polskie prawo wymaga formy Aktu Notarialnego, która polega na tym, że Notariusz, poza poświadczeniem tożsamości osób zawierających umowę - także (formalnie) przygotowuje projekt umowy. Tego typu "usługa" (przygotowanie umowy) kosztuje u notariusza znacznie więcej (bo zwyczaj kilka lub kilkanaście tysięcy złotych !).

Moim zdaniem, nie ma żadnych przeszkód aby w tym zakresie istniała swoboda decydowania przez wolnych i dorosłych Polaków, czy chcą powierzyć przygotowanie projektu swojej umowy Notariuszowi (decydując się na formę Aktu Notarialnego) czy chcą powierzyć przygotowanie projektu swojej umowy, innemu, dowolnie wybranemu prawnikowi np. Radcy Prawnemu (rezygnując z formy Aktu Notarialnego - pozostając jedynie przy Notarialnie Poświadczonym Podpisie). Nie ma żadnych przesłanek aby na przygotowywanie projektów niektórych umów (np. umów sprzedaży nieruchomości czy umów spółek) mieli wyłączny monopol Notariusze. 

Tym bardziej, że:
 - Polacy mogą już dziś swobodnie zawierać, bez udziału Notariusza, umowy o większej wartości niż nieruchomości czy kapitał zakładowy spółki (np. sprzedaży luksusowego samochodu - do czego, niezależnie od wartości samochodu, nie jest konieczne nawet poświadczenie podpisu przez Notariusza), 
- niezależnie od faktu przygotowywania projektów umów przez Notariuszy w formie Aktów Notarialnych, podlegają one (pod względem skuteczności) już dziś obowiązkowej kontroli przez Sądy (dla umów sprzedaży nieruchomości - Sądy Wieczystoksięgowe, dla umów spółek - Sądy Rejestrowe). 

Idąc dalej należy zastanowić się czy "poświadczanie podpisu" konieczne musi zostać dokonane przez prawnika, po specjalistycznej aplikacji, po asesurze itd. itp. Może w tym zakresie wystarczyłyby "standardowe" wymogi urzędnicze (np. takie jak dla ławników w sądach) plus odpowiednie przyrzeczenie.

Jedynie jako ciekawostka - coraz częstsza praktyka polskich banków (które - nastawione na zysk - trudno posądzić o nieracjonalność):
Oto pod umowami bankowymi (nawet na kredyty po kilkaset tysięcy złotych) podpisy poświadczają... kurierzy. Kurier ogląda dowód osobisty, weryfikuje tożsamość i czuwa nad własnoręcznością podpisu (za co prawdopodobnie otrzymuje kilkadziesiąt złotych extra). I ten system się sprawdza. Przystępują do niego kolejne banki, dopuszczając zawieranie tego typu umów "przy kurierze", na coraz większe kwoty !!!  


NA KONIEC PEREŁKA:
Propozycja odejścia od obligatoryjnej formy AKTU NOTARIALNEGO na rzecz jedynie formy PODPISU NOTARIALNIE POŚWIADCZONEGO jest jest jednym z postulatów pojawiających się podczas prac nad nowym Kodeksem Cywilnym - prowadzonych przez Komisję Kodyfikacyjną działającą przy Ministrze Sprawiedliwości (składającą się z wybitnych polskich profesorów prawa), pracującej nad zupełnie nowym Kodeksem Cywilnym planowanym za kilka (lub kilkanaście) lat.

Moje NIE dla deregulacji według ministra Gowina.

Dlaczego jestem przeciwny obecnie proponowanemu modelowi "deregulacji" według ministra Gowina...
Dla tych którzy przeczytali wcześniejsze wpisy - odpowiedź jest oczywista: bo to jest "pseudo deregulacja".

Jednak tu jeszcze raz spróbuję odnieść się do planowanych zmian, uzasadniając moje stanowisko w tym zakresie.
Może zabrzmi to przewrotnie, ale NIE CHCĘ BYĆ "DORADCĄ PODATKOWYM".

Model deregulacji przyjęty przez ministra Gowina zakłada "manipulowanie" przy tzw. ustawach korporacyjnych.

W niektórych przypadkach jest to duża zmiana: np. tak ma być w przypadku Doradców Podatkowych, gdzie wszyscy którzy zdawali "prawo podatkowe" na studiach mają być zwalniani z egzaminu.
W innych przypadkach zmiany są (delikatnie mówiąc) pozorne: np. tak ma być w przypadku Adwokatów i Radców Prawnych gdzie jedyną zmianą będzie drobna korekta jednej z pięciu części egzaminu (zamiast testu będzie opinia prawna).

Dlaczego kwestionuję to podjecie ???
Bo Ja (jako prawnik, który kiedyś tam zdawał egzamin z prawa podatkowego) otrzymam od ministra Gowina wstęp do korporacji zawodowej Doradców Podatkowych !!!
Pomimo tego, że moja przygoda z prawem zakończyła się tuż po studiach - będę mógł otrzymać oficjalny, państwowy tytuł "doradcy podatkowego". Otrzymam ten ich "śmieszny" numerek, otrzymam prawo do posługiwania się logo "doradcy podatkowego" itd. itp. De facto nasze Państwo będzie OSZUKIWAŁO moich klientów "ręcząc" za moją rzetelność jako "doradcy podatkowego" - gdy tymczasem ja tej rzetelności nie będę gwarantował (bo jak pisałem - podatkami się nigdy nie zajmowałem !!!).
Dlatego - w mojej ocenie - jest to droga BŁĘDNA !!!

Idea uwolnienia "usług regulowanych" jest słuszna. Nie mniej nie powinno się to odbywać przez "manipulowanie" przy ustawach korporacyjnych ! Nie tędy droga !
W mojej ocenie ustawy korporacyjne mogą pozostać niezmienione. Istotnym jest aby umożliwić wykonywanie usług przez każdego chętnego, z zachowaniem rzetelnej informacji dla klientów.

Niech rynek jest podzielony na:
Doradców Podatkowych (posiadających "śmieszne" numerki) - za których rzetelność będzie odpowiadać Państwo (jeśli tylko chce).
nie-Doradców Podatkowych - jako zawód zupełnie wolnorynkowy, wykonywany bez żadnych ograniczeń (o czym klienci powinni wiedzieć).

I klient (wolny i dorosły człowiek) niech ma prawo dokonania na własny koszt swobodnego wyboru:
- droższego Doradcy Prawnego,
- tańszego nie-Doradcy Prawnego.

NA KONIEC PEREŁKA:
Są jednak na liście min. Gowina pojedyncze zawody których deregulacja ma przebiegać zgodnie z tym co postuluję. Tak jest planowane np. z zawodem Księgowego. Zawód ten ma zostać uwolniony, z tymczasowym zachowaniem dotychczasowych certyfikatów, ale jedynie jako elementu "informacyjnego" i "marketingowego".
Jaki jest tego skutek ?
Księgowi nie "płaczą i straszą" tylko już "sprowadzają" do Polski największe prywatne międzynarodowe stowarzyszenia Księgowych (o uznanej w świecie renomie) - do których dostęp jest trudny, zachęcając kolegów i koleżanki do podnoszenia swoich kwalifikacji i wstępowania do tych stowarzyszeń. Jednocześnie promują te renomowane stowarzyszenia wśród klientów (przedsiębiorców)- jako gwarantujące najwyższą jakość usług.
I właśnie tak to powinno działać !!!

piątek, 24 sierpnia 2012

Wolność Wyboru - to działa! Również w Polsce.

Choć jesteśmy w niechlubnej czołówce państw z "zawodami regulowanymi" (z liczbą 380 tego typu regulacji), to jednak nadal tysiące zawodów w Polsce jest wykonywanych na zasadach zupełnie wolnorynkowych (z pełnym powodzeniem !!!).
Są to zawody niejednokrotnie o wiele bardziej odpowiedzialne niż te "regulowane" !!!

Przykłady:

1. PSYCHOTERAPEUCI

Jest to "wolny rynek" którego nam zazdroszczą obywatele innych Państw żądając deregulacji tego typu usług  u siebie !

Jak jest w Polsce ?
Oto zawód "psychoterapeuty" jest w Polsce zawodem zupełnie wolnorynkowym (od zawsze !!!).

W Polsce każdy (bez względu na wykształcenie czy doświadczenie) może sobie zarejestrować działalność i wywiesić szyld "Gabinet psychoterapii".

Począwszy od 2000 roku były próby utworzenia odpowiedniej korporacji zawodowej, ale te próby (podejmowane na skutek lobbingu potencjalnych władz korporacji) ostatecznie zarzucono, na skutek nacisków... samych klientów !!!

Jak to działa ? Doskonale ! O "aferach" dotyczących psychoterapeutów jakoś nie słychać (a na pewno są one znacznie rzadsze niż dotyczące np. Adwokatów).
Klienci bez żadnych problemów radzą sobie na tym rynku.
Są większe i mniejsze prywatne stowarzyszenia dające rękojmię za swoich członków (np. Polskie Towarzystwo Psychiatryczne oraz Polskie Towarzystwo Psychologiczne).
Kto ma wątpliwości co do fachowości psychoterapeuty - korzysta z psychoterapeutów z tych stowarzyszeń.
Jednocześnie - kto bardziej ufa psychoterapeucie poleconemu przez znajomego (choćby był niezrzeszony i bez wykształcenia) - to na swój koszt i swoją odpowiedzialność klient może sobie korzystać z takiego usługodawcy.

I to wszystko pomimo odpowiedzialności za życie i zdrowie (psychiczne) Polaków.
I to wszystko pomimo obcowania z najskrytszymi tajemnicami osobistymi Polaków.

Jak więc widać wolny wybór usługodawców działa doskonale !!!

Co ciekawe - pomimo tego, że gabinet psychoterapii może otworzyć każdy - jakoś nie widać pędu "domorosłych psychologów" do otwierania takiej działalności. Inteligentni są zarówno Klienci, jak i potencjalni usługodawcy - który wiedzą, że bez doświadczenia i wykształcenia nie ma sensu otwierać gabinetu bo... się nie zarobi nawet na czynsz !!!

2. MECHANICY SAMOCHODOWI

Psychoterapeuci to nieco niszowy zawód - dlatego drugi przykład wolnorynkowych usługodawców z którymi niemal każdy (kto tylko ma samochód) obcuje co jakiś czas: mechanicy samochodowi.

Oto w Polsce mamy wolny rynek mechaników samochodowych. Warsztat samochodowy może otworzyć bez wymogów wykształcenia czy doświadczenia zawodowego.

Jak to działa ? Doskonale ! Choć oczywiście są "czarne owce" wśród mechaników to jednak... szczegóły w "perełce" na końcu wpisu.

No i na rynku działają obok siebie z powodzeniem Autoryzowane Stacje Obsługi (za których renomę ręczą światowe koncerny samochodowe) oraz niezależne warsztaty.

Kto nie zna dobrego niezależnego warsztatu - naprawia samochód (nieco drożej) w ASO.

Wszelkie pomysły (które się co jakiś czas pojawiają) aby ASO miały monopol na naprawy samochodów są traktowane z uśmiechem !

I to wszystko pomimo tego, że od bezpiecznej naprawy samochodu zależy niejednokrotnie życie i zdrowie kierowcy oraz pasażerów !!! Każda lekko nie dokręcona śrubka (czy to w kole, czy w hamulcach) - przy większej prędkości stanowi śmiertelne zagrożenie dla wszystkich uczestników ruchu !!!

3. OPIEKUNKI DZIECIĘCE

To z kolei przykład zupełnie wolnorynkowego zawodu w którym:
a) jest chyba największa odpowiedzialność (dzieci to przecież najcenniejsze co zostało nam dane !),
b) jest chyba największe zaufanie (niejednokrotnie opiekunce powierzamy cały swój dom/mieszkanie !),
c) jest chyba najwięcej tajemnicy zawodowej (dzieci to straaaaszne gaduły, które powtórzą wszystko co usłyszą).

...a jest to zawód wolnorynkowy !!!

Jakoś każdy rodzic potrafi wybrać dla swojego dziecka opiekunkę dziecięcą (pomimo braku korporacji zawodowej opiekunek).

Techniki wyboru są przeróżne (jaka danym rodzicom pasuje):
- polecenie rodziny i znajomych,
- "casting",
- korzystanie z usług renomowanej agencji opiekunek
itd. itp.

Przykłady takich wolnorynkowych zawodów (bardzo odpowiedzialnych), w których nikomu nie dzieje się krzywda mógłbym mnożyć !
Jak więc widać wolny wybór usługodawców działa doskonale !!!


Na koniec jeszcze jeden zawód (którego uwolnieniem często "straszą" środowiska korporacyjne):

LEKARZE / UZDROWICIELE

Jak się okazuje - to wbrew pozorom również jest wolny rynek.

Oto w zakresie prywatnych usług medycznych - z powodzeniem - konkurują ze sobą dyplomowani lekarze (członkowie Izb Lekarskich) z "uzdrowicielami" (od profesorów medycyny z krajów których dyplom nie jest honorowany po "bioenergoterapeutów po zawodówce").

No i Polacy swoje prywatne zdrowie - na swój koszt i odpowiedzialność - powierzają raz lekarzom (w prywatnych gabinetach), a innym razem: uzdrowicielom, zielarzom, bioenergoterapeutom, filipińskim chirurgom itd. itp. (...z których to usług korzysta regularnie ok. 2 mln Polaków).

Jedynie dla ścisłości:
Zgodnie z art. 58 ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty rozpoznawanie chorób i ich leczenie przez nie-lekarzy jest w Polsce... KARALNE !!! Tak oto każda mama która rozpoznała u swojego dziecka przeziębienie i podała mu aspirynę POWINNA BYĆ ŚCIGANA !!!
Na szczęście, organa ścigania (pomimo wielokrotnych interwencji środowiska lekarskiego) co do zasady nie stosuje tego przepisu - nie widząc "szkodliwości społecznej" takiego czynu (no bo jak chęć pomagania ludziom może być "szkodliwa społecznie"?).



NA KONIEC PEREŁKA:
Wyniki wyszukiwania w Google:
"Mechanik samochody mnie oszukał" - ok. 125.000 wyników wyszukiwania (na kilkadziesiąt tysięcy działających w Polsce warsztatów samochodowych),
"Adwokat mnie oszukał" - ok. 183.000 wyników wyszukiwania (na zaledwie ok. 9.000 Adwokatów),
"Radca Prawny mnie oszukał" - ok. 410.000 wyników wyszukiwania (na ok. 24.000 Radców Prawnych) !!!

czwartek, 23 sierpnia 2012

Zawody prawnicze w europie i na świecie

Jak pokazują sondaże zawody prawnicze w Polsce są w czołówce zawodów do "deregulacji".
W badaniach OBOP zawody Adwokata, Radcy Prawnego i Notariusza zajęły 3 pierwsze miejsca jako "przeznaczone do deregulacji".

Więc na ich przykładzie pokażę "deregulację za granicą".

Deregulacja zawodów prawniczych była problemem w wielu krajach - jednak w większości z tym problemem sobie poradzono (w różny sposób).

1. UŁATWIANIE DOSTĘPU DO ADWOKATURY

Ten pomysł polega na pozostawieniu adwokaturze dotychczasowych uprawnień, z jednoczesnym ułatwieniem dostępu do adwokatury. To pomysł m.in. Niemiecki, Włoski czy Hiszpański.

Na skutek tego typu działań podjętych już lata temu:
W Niemczech na ok. 80 mln obywateli przypada 200.000 adwokatów.
We Włoszech na ok. 60 mln obywateli przypada 150.000 adwokatów.
W Hiszpanii na ok. 40 mln obywateli przypada 150.000 adwokatów.
(Polska - na ok. 40 mln obywateli przypada 9.000 adwokatów i 24.000 radców prawnych).

Najpóźniej tego typu "deregulację" wprowadziła u siebie Hiszpania (ok. 10 lat temu).
Polegało to na tym, że nagle ustalono, że jedynym wymaganiem dostępu do adwokatury jest ukończenie 5-letnich wyższych studiów prawniczych. W ciągu kilkunastu miesięcy osiągnięto zawrotną liczbę 200.000 adwokatów (z początkowej poniżej 50.000) !!! Obecnie ta liczba ukształtowała się na poziomie ok. 150.000 (zmuszając najsłabszych do opuszczenia tego zawodu).
Obecnie, w związku z rozdzieleniem studiów prawniczych w Hiszpanii na licencjat oraz uzupełniające magisterskie, zmieniono zasadę dostępu do adwokatury w ten sposób, że warunkiem uzyskania tytułu adwokata w Hiszpanii będzie... 4-letni licencjat + 1-roczny dodatkowy kurs akademicki.

2. ROZSZERZANIE UPRAWNIEŃ DRUGIEGO ZAWODU PRAWNICZEGO

Ten pomysł polega na pozostawieniu adwokaturze dotychczasowych uprawnień, z jednoczesnym rozszerzaniem uprawnień alternatywnego zawodu prawniczego. To pomysł wyspiarski.

W Wielkiej Brytanii i Irlandii są dwa zawody prawnicze:
BARRISTER (pol. Awokat) oraz SOLICITOR (pol. Radca Prawny).
Barrister - to szacowny stary zawód, do którego niezwykle trudno się dostać.
Solicitor - to zawód (początkowo) pomocnicy, do którego dostać się dość łatwo.
Obecnie Wielkiej Brytanii i Irlandii trwa "rozszerzanie uprawnień" Solicitorów.
Pomimo, że Solicitorem można zostać nawet z średnim wykształceniem (!!!), to w Irlandii uprawnienia tych zawodów są już niemal zrównane.

3. CAŁKOWITE UWALNIANIE DROBNYCH USŁUG ADWOKACKICH

Ten pomysł polega na uwalnianiu drobnych usług adwokackich (w sądach niższych instancji), z jednoczesnym utrzymaniem monopolu adwokatów w sądach wyższych instancji. To jest pomysł francuski.

We Francji następuje stopniowe uwalnianie usług adwokackich w drobnych sprawach, w niższych instancjach sądowych, z jednoczesnym "kierowaniem" adwokatów do spaw przed wyższymi instancjami sądowymi. We Francji nazywa się nawet adwokatów "pełnomocnikami przed sądami apelacyjnymi".

4. CAŁKOWITE UWOLNIENIE PRYWATNYCH USŁUG ADWOKACKICH (TJ. WOLNA KONKURENCJA ADWOKATÓW I NIE-ADWOKATÓW)

Ten pomysł polega na całkowitej swobodzie wykonywania wszelkich usług adwokackich, i poddanie prywatnych usług adwokackich zasadom wolnej konkurencji. To jest pomysł północnoeuropejski a także amerykański.


USA
Całkowita swoboda wyboru pełnomocnika procesowego i obrońcy jest uznawana w USA za bezwzględnie obowiązująca zasadę konstytucyjną. W związku z powyższym istnieje swoboda w prowadzeniu działalności przez doradców prawnych (bez względu na ich wykształcenie i doświadczenie).
Jednocześnie w części stanów USA znana jest instytucja "licencji prawniczych". Zdobywa się je po studiach (lub po studiach i aplikacji - zależnie od stanu) które uprawniają... do założenia i prowadzenia Firmy Prawniczej (kancelarii). W tych stanach osoby bez licencji mogą świadczyć klientom usługi jednoosobowo, jako tzw. "wolni strzelcy"


PÓŁNOCNA EUROPA
W północnej europie model ten jest realizowany w Danii, Szwecji, Norwegii, Finlandii, a także są próby jego wprowadzenia w innych krajach (od Hiszpanii po Łotwę).

Model ten polega na tym, iż w krajach tych działa Adwokatura - jednak ma ona monopol wyłącznie na usługi finansowane z budżetu Państwa (np. zastępstwo czy poradnictwo prawne "z urzędu").
Na rynku prywatnych usług "Królewscy Adwokaci" muszą konkurować z tzw. doradcami prawnymi (co do których nie ma żadnych wymogów doświadczenia czy wykształcenia). Tzw. doradcy prawni mogą komercyjne (na zasadach identycznych jak Adwokaci) wykonywać usługi prawnicze w pełnym zakresie - z zastępstwem procesowym w sprawach rodzinnych, czy obroną w sprawach karnych włącznie.

Tzw. doradców prawnych nie obowiązują żadne zasady dotyczące etyki czy tajemnicy zawodowej. Jedynym wymogiem jest rzetelna i uczciwa reklama, co podlega bieżącej kontroli lokalnych Urzędów Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Np. w Danii tamtejszy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów szczególną wagę przywiązuje do rzetelnej informacji w zakresie wynagrodzenia oraz szans na wygranie sprawy sądowej - ścigając w tym zakresie nierzetelnie informujących swoich klientów Adwokatów i tzw. doradców prawnych.

I WŁAŚNIE TEN MODEL UWAŻAM ZA NAJLEPSZY.

Nie tylko ja uważam model północnoeuropejski za najlepszy. Potwierdzają to także wszelkie rankingi wymiarów sprawiedliwości poszczególnych krajów (np. robione w ramach ramach badań Doing Business). Wymiar sprawiedliwości krajów północnej europy jest niezmiennie oceniany jako najlepszy na świcie !!! Polski wymiar sprawiedliwości jest niezmiennie oceniany w okolicach... setnego miejsca ! Ale trudno się dziwić, że nasz wymiar sprawiedliwości jest skrajnie niewydolny, skoro (wg. rocznika statystycznego) zaledwie 2% osób ma pełnomocnika w sprawie sądowej, a reszta... nieudolnie reprezentuje się sama - zajmując i "zapychając" sądy które muszą tym "nieudolnym" stronom pomagać na każdym kroku.


NA KONIEC PEREŁKA:
Model północnoeuropejski nie dotyczy tylko "zawodów prawniczych". Dotyczy on w zasadzie wszystkich prywatnych usług !!! Oto w Danii, Szwecji, Norwegii czy Finlandii można (za własne pieniądze i na własną odpowiedzialność) powierzyć projektowanie prywatnego domu każdemu (zarówno Architektowi jak i nie-Architektowi, bez względu na jego doświadczenie czy wykształcenie).
Ten model się rozszerza - i dokładnie taką "deregulację" zawodu Architekta, poprzez przyznanie prawa obywatelom do prywatnego korzystania również z nie-Architektów przeprowadzili u siebie Holendrzy.