środa, 17 kwietnia 2013

Obiecany wpis - SYNDYCY

Kolejny zawód regulowany który obiecałem opisać to LICENCJONOWANI SYNDYCY.

Jest "tajemnicą poliszynela" jak to obecnie działa w Polsce...

W przypadku upadłości likwidacyjnej mało kto liczy, że zobaczy jakieś realne pieniądze z masy upadłości.
Jednocześnie - nieoczekiwanie - funkcja syndyka to "niezła fucha". A funkcja syndyka "ze znajomościami" w Sądzie, który dostaje wyłącznie upadłości dużych spółek z majątkiem (a nie tylko osób fizycznych nie będących właścicielami nawet skarpetek) jest "fuchą" owianą legendami.

Przykład z życia:

Spółka Notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych - ABM SOLID S.A. (której wierzycielem jest mój znajomy, a ja również omal nie zostałem jej wierzycielem).

W czerwcu 2012 r. Spółka złożyła wniosek o ogłoszenie upadłości z możliwością zwarcia układu (czyli bez Syndyka, z pozostawieniem spółki w "rękach" dotychczasowego zarządu).
W lipcu 2012 r. taka właśnie upadłość została ogłoszona.
W sierpniu 2012 r. pani Nadzorca Sądowy wraz z wierzycielami zawnioskowała o zmianę upadłości na likwidacyjną (tj. z Syndykiem powołanym przez Sąd).
Niemal od razu po złożeniu tego wniosku Sąd zmienił upadłość układową na likwidacyjną, a Panią Nadzorcę Sądową powołał na Syndyka, powierzając jej cały majątek ABM SOLID.
Pani Syndyk niechybnie ujawniła swoje szacunki i palny:
-długi spółki oszacowała na 250 mln zł.
-majątek spółki (który zamierzała zbyć w formie "przedsiębiorstwa") oszacowała na 105 mln zł.
-koszty postępowania upadłościowego oszacowała na 80 mln zł.
(jak łatwo wyliczyć dla wierzycieli pozostałby "okruchy")

W tej sytuacji wierzyciele wspierani przez "stary" zarząd postanowili "zawalczyć" o odwołanie Pani Syndyk i powrót do upadłości układowej (z zarządem własnym upadłego).
To ostatecznie udało się w marcu 2013 r.

Wnioski... są chyba oczywiste.
Obecny system "licencjonowanych syndyków", powoływanych (według nie do końca jasnego klucza) przez Sądy i mających monopol na prowadzenie upadłości - wymaga natychmiastowej zmiany.

W szczególności:
Dlaczego wierzyciele (np. działając w formie Rady Wierzycieli) nie mają prawa powołać własnego, dowolnego Syndyka (dokładnie tak jak Rada Nadzorcza powołuje Prezesa Zarządu - bez żadnych wymogów co do "licencji" lub "koncesji") - takiego któremu ufają i który będzie najlepiej reprezentował ich interesy.
Dlaczego wierzyciele mają tylko wybór między przysłowiową "dżumą i cholerą", tj. między:
a) wybieranym przez Sąd (według nie do końca jasnego klucza) licencjonowanym Syndykiem, który może sobie ustalić koszty prowadzenia postępowania upadłościowego na poziomie 80% wartości majątku spółki,
b) Zarządem własnym upadłego (tym samym który już raz doprowadził do upadłości spółki).

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Brak konkurencji rozleniwia.

W jednym z poprzednich wpisów użyłem sformułowania "brak konkurencji rozleniwia". Oto jego rozwinięcie.

Parafrazując znane powiedzenie: Brak konkurencji rozleniwia. Całkowity brak konkurencji rozleniwia całkowicie.

Naturalnym działaniem ludzkim jest maksymalizacja zysków, przy minimalizacji nakładu pracy. 
Każdy przeciętny Homo Sapiens do tego dąży... i nie ma czego się wstydzić.
Podobnie: Adwokaci, Radcy Prawni, Architekci, Doradcy Podatkowi, Doradcy Inwestycyjni, Przewodnicy Turystyczni, Maklerzy, Rzecznicy Patentowi itd. itp. - którzy przecież są zwykłymi ludźmi, nie mającymi nic wspólnego z altruizmem Matki Teresy z Kalkuty.
Mając zagwarantowaną maksymalizację zysków (przez Państwo, które przymusowo "nagania" im klientów), mogą, po uzyskaniu uprawnień zawodowych, "osiąść na laurach" - zatrzymując swoją wiedzę i umiejętności na czasach w których zdawali egzamin zawodowy. 
I właśnie dokładnie tak się dzieje!!! 
Mówiąc kolokwialnie (korzystając z karykaturalnego przerysowania): mając "furę pieniędzy"*** za dotychczasowe usługi - komu chciałoby się np. "po godzinach" ślęczeć nad książkami i się dokształcać??? Przecież w wolnym czasie lepiej pojechać do domku letniskowego w górach, albo kolejnego domku na mazurach.

Brak samodoskonalenia (dokształcania) się przedstawicieli zawodów regulowanych stał się tak dużym problemem, że konieczne były w tym zakresie drastyczne rozwiązania !!!
Wiele korporacji musiało wprowadzić obowiązek dokształcenia się, pod rygorem pozbawienia prawa wykonywania zawodu (rozliczany tzw. "puntami edukacyjnymi" przyznawanym za każdą godzinę choćby biernego uczestnictwa w nieodpłatnych szkoleniach) - tak np. Adwokaci i Radcowie Prawni ok. 5 lat temu.
Oczywiście, zgodnie z zasadą minimalizacji wysiłku, przy zagwarantowanych sporych dochodach (nie zależnie od tego "czy się stoi, czy się leży") - i z realizacją tak sformułowanego obowiązku jest spory problem wśród przedstawicieli korporacji zawodowych. Np. sprytni prawnicy już znaleźli sposób aby zdobyć "punkty edukacyjne" bez zbędnego wysiłku poprzez tzw. e-learning.

Jak to działa w warunkach konkurencji chyba nie muszę nikomu mówić. Usługodawcy wolorynowi (od Fryzjerów po Masażystów czy Psychoterapeutów), sami wyszukują sobie, słono płacą i aktywnie uczestniczą w dodatkowych szkoleniach - bez żadnego "bicza" w postaci zagrożenia karą pozbawienia prawa wykonywania zawodu !!! Znacznie lepszym "biczem" jest wolny rynek, który brutalnie pozbywa się tych, którzy "zostają w tyle". 

*** Z "furą pieniędzy" akurat wiele przesady nie ma. Nawiązując do poprzedniego wpisu dot. OFE, jak podaje Komisja Nadzoru Finansowego, średnie zarobki we władzach OFE to... ok. 56.000 zł / m-c (słownie: pięćdziesiąt sześć tysięcy  !!! I to jest gratyfikacja za wyniki inwestycyjne .. gorsze od lokaty bankowej. Tyle się "należy", tylko za to, że ktoś posiada "numerek Doradcy Inwestycyjnego", który nie ma kompletnie nic wspólnego z umiejętnością inwestowania.

czwartek, 11 kwietnia 2013

Kilka słów i liczb dotyczących OFE


[UWAGA - WPIS UAKTUALNIONY 16 KWIETNIA 2013 - PROSZĘ CZYTAĆ NA KOŃCU]

Obecnie żywe dyskusje wywołuje temat Otwartych Funduszy Emerytalnych. 
Jak się okazuje ma on także dużo wspólnego z "deregulacją".

Najpierw kilka liczb i faktów:

Oto "oficjalne" stopy zwrotu poszczególnych funduszy od początku ich działalności (maj 1999 - kwiecień 2013, bazowe 100%):
ING OFE - 266%
POLSAT OFE - 252%
NORDEA OFE - 251%
GENERALI OFE - 250%
WARTA OFE - 244%
PZU ZŁOTA JESIEŃ OFE - 239%
AVIVA (d. CU) OFE - 235%
AXA OFE - 235%
AMPLICO (d. AIG) OFE - 230%
AEGON OFE - 229%
PKO BP BANKOWY OFE - 228%
ALINAZ POLSKA OFE - 225%
PEKAO OFE - 219%
POCZTYLION OFE - 209%
[źródło: oficjalne strony internetowe poszczególnych OFE oraz money.pl]

Jednak to nie wszystko. OFE, wzorem Cypryjskiego Rządu pobierają "opłatę od kapitału". W 1999 roku, praktycznie wszystkie OFE pobierały "opłatę" w wysokości 7 % wpłacanego tytułem oszczędności kapitału (to więcej niż 6,5% które planował pobrać od "drobnych ciułaczy  Cypryjski Rząd !!!). W związku z powyższym stopę zwrotu każdego z OFE należy pomniejszyć (relatywnie) o 7%. Ponadto OFE pobierają opłatę za zarządzanie w wysokości ok. 0,6% zgromadzonego kapitału rocznie (czyli od 1999-2013r. kolejne ok. 8%). Do tego jest jeszcze "opłata premiowa" zależna od wyników danego OFE.
Przyjmijmy, że łącznie na opłaty na rzecz OFE pochłonęły w okresie 199-2013 ok. 15% kapitału początkowego.
Pomniejszając (relatywnie) realną stopę zwrotu poszczególnych OFE o 15%, realna stopa zwrotu w okresie 1999-2013 wyniosła:
ING OFE - 226%
POLSAT OFE - 214%
NORDEA OFE - 213%
GENERALI OFE - 212%
WARTA OFE - 207%
PZU ZŁOTA JESIEŃ OFE - 203%
AVIVA (d. CU) OFE - 199%
AXA OFE - 199%
AMPLICO (d. AIG) OFE - 195%
AEGON OFE - 194%
PKO BP BANKOWY OFE - 193%
ALINAZ POLSKA OFE - 191%
PEKAO OFE - 186%
POCZTYLION OFE - 177%

W tym samym okresie skumulowana inflacja wyniosła 165% (bazowe 100%) [źródło: stat.gov.pl].

Jak więc widać, wszystkie OFE odniosły kolosalny sukces - są nieznacznie ponad inflacją. Gratulacje!!!

Ale idźmy dalej.
Oto średnie oprocentowanie zwykłych lokat bankowych w okresie 1999-2012:
1999 - 11,8%,
2000 - 13,3%,
2001 - 15%,
2002 - 7,9%,
2003 - 3,6% (po opodatkowaniu "podatkiem Belki" wprowadzonym w tym roku: 2,9%),
2004 - 2,8% (po opodatkowaniu 2,3%),
2005 - 4,2% (po opodatkowaniu 3,4%),
2006 - 3% (po opodatkowaniu 2,4%),
2007 - 2,8% (po opodatkowaniu 2,3%),
2008 - 3,1% (po opodatkowaniu 2,5%),
2009 - 4,8% (po opodatkowaniu 3,8%),
2010 - 3,3% (po opodatkowaniu 2,6%),
2011 - 4,4% (po opodatkowaniu 3,5%),
2012 - 4,2% (po opodatkowaniu 3,4%).
[źródło w zakresie lat 1999-2010: http://www.opiekuninwestora.pl/raporty/gw_pomocnik_inwestora_lokaty.pdf;
źródło w zakresie lat 2011-2012:
http://www.forbes.pl/artykuly/sekcje/aktualnosci-gpw/nbp--banki-podniosly-oprocentowanie-lokat,28315,1]

Sumując (tj. przyjmując, iż ktoś założył w każdym roku roczną lokatę począwszy od 1999 r., a skończywszy na lokacie założonej w 2012 r., która wygasa w 2013 r,):
Oprocentowanie lokat skumulowane w okresie 1999-2013 z podatkiem Belki: stopa zwrotu inwestycji z 1999 r. wynosi 209%.
Oprocentowanie lokat skumulowane w okresie 1999-2013 bez podatku Belki (np. słynne lokaty z jednodniową kapitalizacją, które "zlikwidowano" dopiero w zeszłym roku): stopa zwrotu inwestycji z 1999 r. wynosi 218%.

Przypominam, że to jest zaledwie ŚREDNIE oprocentowanie lokat.
Wystarczyło znaleźć ofertę lokaty w każdym roku o zaledwie 0,5% lepszą (co nie jest "wielką sztuką") aby uzyskać stopę zwrotu 240%. Natomiast dla oferty lokaty bankowej lepszej w każdym roku o 1% (co też nie wydaje się "wielką sztuką"), skumulowana stopa zwrotu rośnie aż do 256%.

Jak to ma się do deregulacji...

Oto w każdym OFE naszymi funduszami zarządzają "elitarni i przeegzaminowani"  licencjonowani Doradcy Inwestycyjni, który jest w Polsce zaledwie około 350 !!!

Tymczasem:
1) Przysłowiowa Babcia, która po prostu w 1999 swoje oszczędności emerytalne wpłaciłaby do Banku na "przeciętną" i opodatkowaną lokatę (odnawianą co roku), uzyskując przez 14 lat stopę zwrotu 209% okazałaby się lepszym inwestorem od:
- Andrzeja Bąka (Doradca Inwestycyjny - nr licencji 179), który jest odpowiedzialny za inwestycje w POCZTYLION OFE;
- [PEKAO OFE ma "wakat" na stanowisku Doradcy Inwestycyjnego po odejściu Sergiusza Frąckowiaka do AEGON OFE]
- Grzegorza Zubrzyckiego (Doradca Inwestycyjny - nr licencji 124), który jest odpowiedzialny za inwestycje w ALINAZ OFE;
- Tomasza Raka (Doradca Inwestycyjny - nr licencji 42), który jest odpowiedzialny za inwestycje w PKO BANKOWY OFE;
- Sergiusza Frąckowiaka (Doradca Inwestycyjny - nr licencji 239), który jest odpowiedzialny za inwestycje w AGEON OFE;
- Jacka Babińskiego (Doradca Inwestycyjny - nr licencji 313), który jest odpowiedzialny za inwestycje w AMPLICO OFE;
- Adama Kurowskiego  (Doradca Inwestycyjny - nr licencji 217), który jest odpowiedzialny za inwestycje w AXA OFE;
- Pawła Klimkowskiego (Doradca Inwestycyjny - nr licencji 197), który jest odpowiedzialny za inwestycje w AVIVA OFE;
- Arkadiusza Julke  (Doradca Inwestycyjny - nr licencji 198), który jest odpowiedzialny za inwestycje w PZU ZŁOTA JESIEŃ OFE;
- Grzegorza Jałtuszczyka  (Doradca Inwestycyjny - nr licencji 167), który jest odpowiedzialny za inwestycje w WARTA OFE;

2) Przysłowiowa Ciotka, która po prostu w 1999 swoje oszczędności emerytalne wpłaciłaby do Banku na "przeciętną" i nieopodatkowaną również po 2003 r. lokatę (powszechne lokaty o "jednodniowej kapitalizacji"), uzyskując przez 14 lat stopę zwrotu 218% okazałaby się lepszym inwestorem od:
- (wszystkich wyżej wymienionych)
- Grzegorza Zawiły (Doradca Inwestycyjny - nr licencji 114), który jest odpowiedzialny za inwestycje w GENERALI OFE;
- Pawła Wilkowieckiego (Doradca Inwestycyjny - nr licencji 20), który jest odpowiedzialny za inwestycje w NORDEA OFE;
- Roberta Woźnego (Doradca Inwestycyjny - nr licencji 83), który jest odpowiedzialny za inwestycje w POLSAT OFE;

3) Przysłowiowy Wujek, który po prostu w 1999 swoje oszczędności emerytalne wpłaciłaby do Banku na lokatę lepszą o 0,5% czy 1% od średniej (co nie jest jakimiś "wielkim wyczynem" i wymagałoby zaledwie porównania ofert 3-4 banków), uzyskując przez 14 lat stopę zwrotu 240%-256% okazałby się lepszym inwestorem od wszystkich Doradców Inwestycyjnych (często również maklerów) zarządzających funduszami OFE razem wziętych, deklasując ich o kilka długości !!!

Mało tego... Wujek, inwestując w 1999 r. swoje oszczędności emerytalne w lokatę bankową niewiele lepszą niż średnia rynkowa, okazałby się znacznie lepszym inwestorem od większości licencjonowanych Doradców Inwestycyjnych, nawet nie uwzględniając skandalicznie wysokich wszelkich opłat pobieranych przez OFE (patrz pierwsze zestawienie z "oficjalnymi" stopami zwrotu) !!!

Czy ktokolwiek ma jeszcze wątpliwości, że "egzaminy, licencje i korporacje" cokolwiek gwarantują ??? 
Czy ktokolwiek ma jeszcze wątpliwości, kto ponosi negatywne skutki istnienia "egzaminów, licencji i korporacji" i "przymusów" wykluczających wolną konkurencję ???



[Nazwiska Doradców Inwestycyjnych pracujących dla OFE i numery ich licencji podaję m.in. za  serwisem rp.pl oraz bankier.pl nie wnikając w ich aktualność (w niektórych OFE "karuzela stanowisk" kręci się mocno). Zdecydowałem się je opublikować ze względu na skandal jakim są wyniki OFE w porównaniu z przeciętną lokatą bankową, nawet taką opodatkowaną podatkiem Belki !!!]


[UAKTUALNIENIE Z 16 KWIETNIA 2013 R.]

Nie wiedzieć czemu, OFE nazywają swój współczynnik "stopą zwrotu" (która uwzględnia również zwrot kapitału), gdy tymczasem jest on zyskiem. Stopa zwrotu poszczególnych OFE wynosi (+100%):

ING OFE - 366%
POLSAT OFE - 352%
NORDEA OFE - 351%
GENERALI OFE - 350%
WARTA OFE - 344%
PZU ZŁOTA JESIEŃ OFE - 339%
AVIVA (d. CU) OFE - 335%
AXA OFE - 335%
AMPLICO (d. AIG) OFE - 330%
AEGON OFE - 329%
PKO BP BANKOWY OFE - 328%
ALINAZ POLSKA OFE - 325%
PEKAO OFE - 319%
POCZTYLION OFE - 309%

Wyliczmy teraz REALNĄ stopę zwrotu - licząc po wartości jednostki rozrachunkowej  aby nie narazić się na zarzut podwójnego zaliczania opłat i prowizji. 
Wpłacając do OFE 100zł w 1999 r. wcale nie dostaliśmy 10 jednostek po 10zł (taka była pierwotna "wycena"), ale 9,3 jednostki po 10zł (7% to pierwsza prowizja pobrana od kapitału "na początek").
Dodatkowo OFE pobierają opłatę za zarządzanie - ok. 0,6% rocznie od kapitału (tj. od jednostek). 
Do tego jest jeszcze opłata premiowa.
Upraszczając obliczenia, można przyjąć iż w sumie OFE "pochłonęły" ok. 15% naszego kapitału - czyli z wpłaconych w 1999 r. 100zł pozostało nam do dziś ok. 8,5 jednostki rozrachunkowej.

REALNA stopa zwrotu wynosi (w uproszczeniu tylko dla najlepszego i najgorszego OFE):
ING OFE - 8,5 j. po 36,6 zł (obecna wycena jednostek) = 311 zł (311%)
(...)
POCZTYLION OFE - 8,5 j. po 30,9zł (obecna wycena jednostek) = 262 zł (262%)

Tu pierwsze spostrzeżenie. Wynik najgorszego POCZTYLION OFE, zarządzanego przez Doradcę Inwestycyjnego nr licencji 179, jest niemal równy już podanemu wcześniej wynikowi:
ŚREDNIA LOKATA BANKOWA + 1% (tj. skumulowana stopa zwrotu 256%, czyli z wpłaconych w 1999 r. 100zł otrzymamy dziś 256zł - prawie tyle co z POCZTYLION OFE).

Nie zanudzając nikogo obliczeniami, wynik najlepszego ING OFE jest praktycznie dokładnie równy wynikowi:
ŚREDNIA LOKATA BANKOWA + 2,5% (tj. 311%, czyli z wpłaconych w 1999 r. 100zł otrzymamy dziś 311 zł - dokładnie tyle co z ING OFE).

Pozostaje więc otwartym pytanie, czy wyszukanie w każdym roku LOKATY BANKOWEJ lepszej niż średnia rynkowa o ok. 1%-2,5% naprawdę jest godne licencji Doradcy Inwestycyjnego i zarobków (średnich dla kadry zarządzającej w OFE według KNF) rzędu 56.000 zł / m-c ??? 

W dobie internetu wyszukanie teraz nawet jeszcze lepszej Lokaty Bankowej zajęło mi jakieś... 2 minuty. 

(Przepraszam wszystkich urażonych za błąd w pierwotnych obliczeniach, nie mniej tezy o żenujących wynikach inwestorów z OFE nie odwołuję !!!)

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Kilka słów o jakości usługodawców korporacyjnych.

Zostałem poproszony o napisanie kilku słów o usługodawcach korporacyjnych. Rzeczywiście piszę o tym niewiele.
Dla wnikliwego czytelnika mojego bloga nie jest to żadnym zaskoczeniem.
Po prostu uważam za zupełnie zbędą dyskusję o "jakości" usług korporacyjnych, w sytuacji gdy za zbędne (a wręcz szkodliwe!) uważam czynienie w tym zakresie ujednoliceń i uogólnień (wmuszanych klientom odbieraniem wolności wyboru).

Ja (w duchu kapitalistycznym a nie socjalistycznym) za o wiele większą wartość uważam różnorodność i wolność !

Dla osób które nie mają czasu (lub nie chcą) sięgać do historii bloga - małe streszczenie:

Obecnie jakość usługodawców w zawodach "regulowanych" jest ustalona ustawowo.
Dla przykładu u Adwokatów kompetencje zostały określone na poziomie Studia + 3-letnia Aplikacja Zawodowa. Ni mniej, ni więcej.
Taka jest więc "jakość" polskich prawników korporacyjnych.
Jakość ta w Polsce "jest jaka jest". Jest to jakość:
WYŻSZA np. od absolwentów prawa (tj. Adwokatów w Hiszpanii);
NIŻSZA np. od galicyjskich CK Adwokatów (gdzie wymogiem była 7-letnia aplikacja).
Tak to ktoś kiedyś "odgórnie" ustalił (ujednolicił) - w Polsce, Hiszpanii czy Austro-Węgrzech.

Tyle, że ujednolicenie jakości na jakimś "odgórnie" założonym poziomie (innym dla każdego kraju) nie jest żadną "wartością", a wręcz jest działaniem szkodliwym !!!

Wartością jest różnorodność i wolność !!!

Poniżej przykłady różnorodności jakości i różnorodności specjalizacji:

a) Różnorodność jakości.
Kompetencje usługodawców korporacyjnych są sztywno określone.
Np. dla Adwokatów: Studia + 3 lata Aplikacji.
Adwokatów gorzej wykształconych nie ma (bo jest to nielegalne).
Adwokatów lepiej wykształconych również praktycznie nie ma (brak konkurencji "rozleniwia" - o czym będzie w jednym z najbliższych wpisów).

Tymczasem, każda sprawa sądowa jest inna i każdy klient jest inny !!!

Czy do pozwu z faktury o 500 zł potrzebny jest tak dobrze wykształcony Adwokat ?
Czy do wielowątkowej sprawy o dziesiątki milionów złotych nadaje się tak słabo wykształcony Adwokat (-bo zaraz po egzaminie zawodowym, zgodnie z ustawą, świeżo upieczony Adwokat ma pełne prawo ją prowadzić-) ?

b) Różnorodność specjalizacji.
Egzamin zawodowy Adwokacki obejmuje 50 ustaw i innych aktów prawnych (Ministerstwo Sprawiedliwości - Ogłoszenie w sprawie wykazu tytułów aktów prawnych na egzamin adwokacki). Nie mniej, nie więcej. Z dziesiątek tysięcy ustaw, egzamin zawodowy sprawdza znajomość tylko kilkudziesięciu. 

Każda sprawa sądowa jest inna i każdy klient jest inny !!!

Może i w "wykazie" jest Ustawa o samorządzie gminnym... ale nie ma już o samorządzie powiatowym czy wojewódzkim.
Może i w "wykazie" jest Prawo Budowlane... ale nie ma już Prawa Wodnego czy Geologicznego i Górniczego. 

Siłą rzeczy, jak coś jest (pozornie) do wszystkiego... to jest do niczego.
A nie da się "ogarnąć" całości prawa. Zawsze trzeba objąć nim jakiś wycinek.

Tymczasem Adwokat zaraz po egzaminie zawodowym, może na takich samych prawach reprezentować zarówno Gminę (objętą egzaminem) jak i Powiat czy Województwo (co egzaminem objęte nie jest) !

Czy na pewno świeżo upieczony Adwokat jest tak samo kompetentny do reprezentowania Gminy jak i Powiatu czy Województwa ?


A z drugiej strony: po co Adwokatowi od rozwodów Prawo Budowlane czy Gminne ???


Podsumowując.
Czy na pewno wszyscy chcemy korzystać z Adwokatów którzy:
- mają 3-letnią Aplikację (choć mogliby mieć np. 7-letnią aplikację, albo nie mieć jej wcale).
- są przeegzaminowani z 50 konkretnych aktów prawnych (np. z ustawy o samorządzie gminnym, ale już nie powiatowym czy wojewódzkim). 
(a do tego jeszcze: są niekarani, są ubezpieczeni na kwotę 50.000 Euro itd. itp.)
???
WSZYSCY DOKŁADNIE TAKICH !!!
Jeśli TAK - to rzeczywiście możemy dyskutować o tym czy są to wymogi za słabe / za mocne.
Jeśli NIE - to zakończmy jałową dyskusję o "jakości" usług świadczonych przez przedstawicieli korporacji i dopuśćmy w tym zakresie różnorodność (tj. wolność dla klienta wyboru dowolnego usługodawcy, także poza-korporacyjnego).

Marksistowskie (socjalistyczne) ujednolicanie jakości wymuszone odbieraniem wolności się po prostu nie sprawdza - o czym my Polacy, po długich latach eksperymentowania z socjalizmem powinniśmy wiedzieć !!!
Znacznie większą wartością jest różnorodność i wolność wyboru. Także różnorodność w zakresie "jakości".

środa, 3 kwietnia 2013

Jak można mi pomóc ?

Przy okazji prima-aprylisowego wpisu (konkursu) na blogowym facebook'u otrzymałem zapytanie:

JAK MOŻNA MI POMÓC?

Pytanie to jest źle zadane! Mi pomoc nie jest konieczna. Doskonale sobie radzę, a jeszcze mam czas prowadzić tego bloga...

Prawidłowo zadane pytania powinny brzmieć:

JAK JA (KLIENT) MOGĘ SOBIE POMÓC SAMEMU?  
JAK JA (KLIENT) MOGĘ WRESZCIE ODZYSKAĆ WOLNOŚĆ WYBORU PRYWATNEGO USŁUGODAWCY (NA MÓJ WŁASNY KOSZT)?
JAK JA (KLIENT) MOGĘ WYRWAĆ SIĘ Z TEGO ZAKLĘTEGO KRĘGU POLSKICH KORPORACJI ZAWODOWYCH (MONOPOLIZUJĄCYCH SWOJE RYNKI)?
JAK JA (KLIENT) MOGĘ UWOLNIĆ SIĘ OD "HARACZU KORPORACYJNEGO" DRENUJĄCEGO MOJĄ KIESZEŃ?

Na takie pytania odpowiedź jest jedna:
Rozejrzeć się wokół siebie i zrobić w tej sprawie... cokolwiek.

Moim skromnym wkładem, w moją wolność jest niniejszy blog. 
Ale równie dobrze każdy może wyrazić własny pogląd - czy to w rozmowie ze znajomymi, mailu własnym do lokalnego polityka czy na czasem odwiedzanym forum internetowym.

Kto nie ma czasu na pisanie, a podziela moje poglądy wyrażone na blogu - może je kopiować do woli (na co jak najbardziej wyrażam zgodę) lub udostępniać w postaci linków.

W obecnych czasach, całkiem sporo można zdziałać już jednym małym ruchem palcem (kliknięciem - np. w "lubię to!").

ps. Rozwiązanie konkursu...
Pośród kilku przesłanych odpowiedzi wybieram odpowiedź Michała: "Bin Laden zza światów" ;-)
Nagród (zgodnie z zapowiedzą)... brak.