niedziela, 10 marca 2013

Ach ten notariat...

We wczorajszym dniu mój blog przeżył "natarcie" ze strony Notariuszy (lub kandydatów na Notariuszy). Wpisy dotyczące notariatu zanotowały po kilkadziesiąt, a nawet kilkaset odwiedzin ! Prawdopodobnie ktoś opublikował link do mojego bloga na jakiejś stronie dla Notariuszy.

Niestety, tym samym spotkałem z nieznanym mi wcześniej zjawiskiem obraźliwymi i niecenzuralnymi komentarzami !!!  W związku z powyższym musiałem część takich komentarzy usunąć, a nadto prowadzić "moderację komentarzy" (której nie było przez poprzednie 7 m-cy). Mam nadzieję, że jest to tylko tymczasowo. Rzetelne komentarze będę "akceptował" możliwe szybko.

Jedyny wart odnotowania komentarz to uwaga do mojego wpisu dotyczącego notariatu, z pytaniem jak to możliwe, że dwóch prawników (prawnicy każdej ze stron przygotowujący projekt umowy) ma być tańszych od jednego (Notariusza) ?

Moja odpowiedź jest prosta.
W ślad z Komisją Kodyfikacyjną Prawa Cywilnego proponuję dobrowolność formy Aktu Notarialnego (z postawieniem jedynie obowiązku Notarialnego Poświadczenia Podpisu).
Po prostu:
Jeśli Notariusze będą tańsi i lepsi niż inni prawnicy przygotowujący projekty umowy, będą mieli sporo pracy i godziwe zarobki (już bez uciekania się do monopolu i "haraczu monopolowego").

ps. 
Zachęcam do publikowania linku do mojego bloga także na innych stronach "branżowych". Jestem ciekaw ich reakcji.


piątek, 8 marca 2013

Polska to dziwny kraj

Pojawiła się prośba o rozwinięcie myśli która pojawiła się na końcu InfoGrafiki dotyczącej Notariatu.


DROGA DO ZAWODU NOTARIUSZA W POLSCE:

1. Obecna:
Studia Prawnicze (5 lat) + Aplikacja (2,5 roku) + Egzamin Zawodowy + Asesura (2 lata) = 9,5 roku

2. Proponowana przez min. Gowina:
Studia Prawnicze (5 lat) + Aplikacja (2,5 roku) + Egzamin Zawodowy + Powołanie na próbę (3 lata) = 10,5 roku

3. Proponowana przez pos. Sejnfelda:
Studia Prawnicze (5 lat) + Aplikacja (3,5 roku) + Egzamin Zawodowy = 8,5 roku

4. Proponowana przez PiS (m.in. pos. Wipler):
(brak uwag do propozycji min. Gowina - 10,5 roku)


DROGA DO ZAWODU LEKARZA W POLSCE:

Studia medyczne (6 lat) + Lekarski Egzamin Końcowy (który zastępuje egzamin końcowy na studiach, bo w programie studiów medycznych nie ma pracy magisterskiej i egzaminu dyplomowego !) = 6 lat
Wyjaśniając: Kiedyś było Studia 6 lat + 1 rok stażu + Egzamin (= 7 lat), ale ustawą z 2011 r. roczny staż został zniesiony.



Wychodzi na to, że w naszym dziwnym kraju ("Rzeczpospolitej Korporacyjnej") aby przygotowywać dla prywatnych klientów projekty umów dotyczące Nieruchomości i Spółek (bo do tego sprowadza się Akt Notarialny), które to umowy są ponownie weryfikowane przez Sądy Wieczystoksięgowe i Rejestrowe, trzeba odbyć o kilka lat dłuższą drogę niż do zawodu Lekarza (decydującego o życiu i zdrowiu ludzkim) !!! 
Posłowie mieniący się "czołowymi de-regulatorami" (Gowin, Sejnfeld czy Wipler) wcale nie chcą zmiany tego stanu rzeczy !!!
Wyjaśnienie tego stanu jest jasne. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o...
Powiedzenie lekarskie brzmi: "pokaż Lekarzu co masz w garażu",
Parafrazując to powiedzenie i dostosowując je do Notariatu powinno ono brzmieć: "pokaż Notariuszu, ile masz domów i garaży" (wiem co piszę).
Cytując klasyka: "Polska to dziki kraj".

A jak powinna wyglądać deregulacja Notariatu pisałem wielokrotnie, np. tu: http://deregulacja.blogspot.com/2012/08/o-deregulacji-usug-notarialnych.html 


ps. "Dać palec, a odgryzą rękę" - młodzi adepci zawodu, którzy wedle propozycji Sejnfelda nie będą już "asesorami notarialnymi - zastępcami notariuszy" (kasującymi tax'ę notarialną na rzecz swoich mocodawców) tylko "notariuszami" (zgarniającymi tax'ę do własnej kieszeni), już podnoszą głosy o rozszerzenie monopolu notarialnego i zwiększanie ilości czynności notarialnych ! 

ps2. Przepraszam za literówkę w InfoGrafice (w słowie "ubezpieczenie") - co sam już opisałem publikując grafikę na Facebook'u. Niestety nie mam czasu jej poprawić (ale jeśli ktoś jest chętny - proszę poprawić, a opublikuję poprawioną).

czwartek, 7 marca 2013

Kolejna moja Info-Grafika dotycząca "pseudo-deregulacji"

Minister Gowin (a faktycznie pewnie jego współpracownicy) na swoim Facebook'u opublikował kolejną Info-Grafikę z serii ABC DEREGULACJI.

Publikuję więc i Ja kolejną Info-Grafikę z serii XYZ DEREGULACJI (jak zwykle zachęcam do jej rozpropagowania):


niedziela, 3 marca 2013

3 marca - pierwsza rocznica ogłoszenia w Polsce "deregulacji"

Dokładnie rok temu premier Tusk ogłosił w Polsce "deregulację".
Jak każdy widzi, z tych zapowiedzi kompletnie nic nie wynika (co jakoś specjalnie mnie nie dziwi).
Nawet szeroko komentowane plany "pseudo-deregulacji" min. Gowina, które nie mogą się przebić.
Pół-oficjalna wersja mówi o wstrzymywaniu prac przez Platformę Obywatelską nad deregulacją, ze względu na brak woli umacniania samodzielniej pozycji politycznej Gowina.
Pozostałe partie:
1) Popierają deregulację wg Gowina (na przekór Platformie, chcąc wzmocnić jego pozycję polityczną, a nawet widząc go w swoich szeregach) - tak PiS,
2) Są jawnie lub skrycie pro-Korporacyjnie (więc w swoim interesie hamują "deregulacją") - tak PSL, Ruch Palikota, SLD,
3) Są niewiele znaczącymi "maluchami" na polskiej scenie politycznej - tak SP-Ziobry, PJN, Nowa Prawica-Korwina Mikkego i inne.

Tymczasem jest sposób dla Platformy aby "upiec dwie pieczenie na jednym ogniu":
- "rozmyć" pozycję Gowina jako głównego deregulatora,
- wprowadzić zapowiadaną deregulację.
Wystarczy zgłosić i przeprowadzić poprawki zmierzające w kierunku PRAWDZIWEJ DEREGULACJI - a więc swobody wyboru przez Klientów prywatnych usługodawców zarówno Korporacyjnych jak i nie-Korporacyjnych (w miejsce bezsensownego dotychczasowego "grzebania" w ustawach Korporacyjnych).
No bo co zmienia dla Klientów nawet najdalej idąca poprawka A. Szejnfelda (PO) likwidująca asesurę notarialną ??? KOMPLETNIE NIC.
Osób podpisujących akt notarialne będzie dokładnie tyle samo - tyle, że niektórzy nie będą działać jako "asesorzy - zastępcy Notariusza" tylko "Notariusze". Ceny i dostępność usług notarialnych... ANI DRGNĄ !!!
A wystarczyłoby odstąpić od obowiązkowej formy aktu notarialnego (czyli obowiązkowego przygotowania projektu umowy przez Notariusza za grube tysiące złotych) - na rzecz obowiązkowej wyłącznie formy "podpisu poświadczonego notarialnie" (za kilkadziesiąt złotych). Niech projekty umów przygotowuje dowolnie wybrany przez strony prawnik (Adwokat, Radca, Notariusz itd.). Przecież umowy te i tak są weryfikowane przez Sądy Wieczystoksięgowe czy Sądy Rejestrowe dla Spółek !!!
Jeśli Notariusze są rzeczywiście tacy wspaniali i niezastąpieni - to nadal będą wybierani przez strony jako autorzy projektów umów (za grube tysiące złotych).
Dokładnie to proponowała długie lata temu Komisja Kodyfikacyjna Prawa Cywilnego złożona z samych profesorów prawa - tyle, że był to projekt na tyle rewolucyjny, że zakończyło się na "założeniach wstępnych".
To by była prawdziwie deregulacyjna zmiana !!!
...tyle, że prawdziwa deregulacja jest zbyt niebezpieczna nawet dla Platformy, która też nie do końca ma interes z rozmontowaniu "Rzeczpospolitej Korporacyjnej"


sobota, 2 marca 2013

Efekt Cadilaca w ujęciu naukowym

Dzięki cytowaniom P. Dobrowolskiego dotarłem do takiej oto pracy naukowej (w j. ang.):  http://webs.wofford.edu/pechwj/Occupational%20Restrictions%20and%20the%20Quality%20of%20Service%20Received%20-%20Some%20Evidence.pdf

Jest to poważna praca naukowa, która opisuje jakość na rynkach regulowanych (licencjonowanych) w niektórych stanach USA (skupiając się na Elektrykach, Dentystach i Hydraulikach).

Nowatorskie podejście tej pracy zawiera się w opisaniu CAŁEGO rynku (nie tylko "licencjonowanych usługodawców", ale również "przestrzeni" powstałej obok "licencjonowanych usługodawców"). Mówiąc w skrócie - opisuje ona również "Efekt Cadilaca" opisany przez Fredman'a (http://deregulacja.blogspot.com/2013/01/efekt-cadillaca.html oraz http://deregulacja.blogspot.com/2013/01/efekt-cadillaca-cakiem-dugie-post.html).

Zawiera ona wręcz szokujące dane.

Oto (dzięki prowadzonej w USA statystyce zgonów wynikających z porażenia prądem i zestawieniu jej ze stopniem regulacji zawodowej dla elektryków w poszczególnych stanach) naukowcy wyprowadzają zależność, iż im większa regulacja zawodowa... TYM WIĘCEJ ZGONÓW W WYNIKU PORAŻENIA PRĄDEM !!!

Dla tych którzy czytają Fredman'a ze zrozumieniem* - zależność ta jest oczywista. Efektem regulowania zawodu elektryka jest zawsze spadek liczby usługodawców i wzrost cen.
Niewielki pożytek jest z tego, że Ci istniejący, nieliczni, usługodawcy to (teoretycznie) "najwyższej klasy fachowcy" - jeśli w konsekwencji części klientów na tych "najwyższej klasy fachowców" po prostu nie stać (a też nie kwalifikują się na pomoc społeczną w postaci darmowego usługodawcy). Wzrost cen wytwarza "przestrzeń" w postaci nigdy nie naprawionych instalacji elektrycznych, lub naprawionych "amatorsko" przez samych użytkowników - co jest śmiertelnym zagrożeniem dla otoczenia!
Dodatkowo nawet wolny  rynek wcale nie powoduje zaniku "najwyższej klasy fachowców" (którzy przecież muszą pracować, żeby utrzymać swoje rodziny). Kogo tylko stać - również na wolnym rynku wynajmuje "najwyższej klasy fachowców", dla których zawsze znajdzie się praca za całkiem godziwe pieniądze (-o ile tymi fachowcami rzeczywiście są).


Ciekaw jestem, czy gorący zwolennicy "regulacji zawodowych" są gotowi wziąć odpowiedzialność, za skutki Efektu Cadilaca (np. w postaci opłakanych skutków samodzielnej obrony oskarżonych w procesach karnych -  zgodnie z badaniami Fundacji Helsińskiej ponad 50% skazanych w Polsce na karę bezwzględnego pozbawienia wolności nie ma obrońcy !!!)

No ale cóż... Żeby pojąć tę oczywistość, trzeba czytać Fredmana ze zrozumieniem, i patrzeć na regulacje prawne oraz procesy gospodarcze od strony Klienta (a nie od strony usługodawcy - jak Marks i Engels). 

*nie dotyczy ministra Gowina