Najpierw przedstawiam ciekawy tekst otrzymany od jednego z fanów mojego bloga.
Jest to tekst prof. Lecha Morawskiego z Wydziału Prawa i Administracji, Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
LINK: www.rpo.gov.pl/pliki/12317581140.pdf
Dotyczy on co do zasady zawodów prawniczych (i już "historycznego" projektu ustawy o licencjach prawniczych).
Został przygotowany około roku 2008, prawdopodobnie dla ówczesnego Rzecznika Praw Obywatelskich - śp. Janusza Kochanowskiego - który planował "rozbroić" Rzeczpospolitą Korporacyjną odpowiednimi wnioskami do Trybunału Konstytucyjnego (niestety, po jego śmierci, nowa pani RPO wnioski do TK swojego poprzednika... wycofała).
Zawiera ciekawe tezy - w szczególności odnoszące się do art. 31 ust. 3 Konstytucji.
Nie mniej jest to artykuł pisany ze strony usługodawców, a nie klientów, którzy (tak jak Ja) również chcą mieć prawo wyboru usługodawcy (zarówno Adwokata jak i nie-Adwokata), i nie godzą się na niczym nie uzasadnione odbieranie wolności.
Nie mniej warto odnotować bardzo ciekawy cytat:
"Twierdzenie, że to w interesie obywateli korporacje prawnicze mają mieć wyłączność w świadczeniu usług prawniczych jest przejawem zwykłej hipokryzji." prof. Lech Morawski.
...równie ciekawy jak cytat innego znanego profesora prawa:
"W interesie publicznym leży realna możliwość bycia reprezentowanym w sądzie czy urzędzie przez każdego, a nie mniej pracy i wygoda adwokatów czy radców prawnych" prof. Andrzej Rzepliński.
Ponadto przedstawiam kolejną odsłonę mojej prywatnej "obrazkowej wojny" z plakatami SLD (link):
Autorskie spojrzenie na deregulację zawodów regulowanych (m.in. Adwokata, Radcy Prawnego, Architekta itd. itp.)
czwartek, 6 grudnia 2012
środa, 5 grudnia 2012
Obrazkami w regulacje zawodowe
Jak donosi TVP INFO (link) nasze ukochane SLD rozpoczyna akcję "Obrazkami w plany deregulacji zawodów".
Akcję zapowiada następujący plakat:
...na moją odpowiedź nie trzeba było długo czekać:
(Mój plakat można dowolnie rozpowszechnić. Zachęcam też do wykonania własnych przeróbek.)
ps. Jakość nie jest najlepsza, bo jak się łatwo zorientować lepiej posługuję się edytorem tekstu niż programem graficznym.
Akcję zapowiada następujący plakat:
...na moją odpowiedź nie trzeba było długo czekać:
(Mój plakat można dowolnie rozpowszechnić. Zachęcam też do wykonania własnych przeróbek.)
ps. Jakość nie jest najlepsza, bo jak się łatwo zorientować lepiej posługuję się edytorem tekstu niż programem graficznym.
wtorek, 4 grudnia 2012
"Nie dla idiotów" (wpis multimedialny)
Dziś forma multimedialna:
Oto Konferencja prasowa SLD, gdzie prezentowany jest pomysł szukania poparcia u nowego prezesa PSLu przeciw deregulacji, a także zostaje przedstawiony pierwszy zawód który ma zostać objętych ochroną: Notariusze (o deregulacji Notariuszy więcej napisałem TUTAJ):
Ponadto przedstawiony jest zupełnie nowatorski zmniejszenia ilości zawodów regulowanych o ok. 100.
TV SLD (konferencja prasowa):
.
Proponuję od razu ustawić fragment od 7:10 gdzie SLD przekazuje swój nowatorski pomysł na deregulację i zmniejszenie liczby zawodów regulowanych o około 100 poprzez... ich łącznie. Jakkolwiek absurdalnie to brzmi - człowiek z SLD mówi to zupełnie poważnie !
Na pierwszy "ogień" (zupełnie poważnie!) proponuje "deregulację" zawodu przewodnika, poprzez połączenie 3 zawodów przewodników (górski, miejski i turystyczny) w jeden zawód regulowany. No i tym prostym ruchem będzie wielki sukces "deregulacyjny" - 2 zawody mniej (378 zamiast 380).
Polecam również fragment od 6:30 - gdzie człowiek z SLD przyznaje wprost, że SLD chce zachować regulacje zawodowe, dla ochrony "finansów i mienia obywateli" (...głupich obywateli???).
W tym miejscu SLD wykazuje się po prostu elementarną nieznajomością Konstytucji RP, która w art. 31 ust. 3 NIE PRZEWIDUJE takiej przesłanki odbierania Polakom wolności jak "ochrona finansów i mienia obywateli". Zapytajcie mecenasa Kalisza !!!
Na to wszystko jest tylko jeden komentarz:
KAZIK - Czy wy nas macie za idiotów (z albumu Oddalenie):
Specjal thanks go to M.Z. z bloga "Wolne Przewodnictwo" który wygrzebał ten wspaniały klip z konferencją SLD.
Oto Konferencja prasowa SLD, gdzie prezentowany jest pomysł szukania poparcia u nowego prezesa PSLu przeciw deregulacji, a także zostaje przedstawiony pierwszy zawód który ma zostać objętych ochroną: Notariusze (o deregulacji Notariuszy więcej napisałem TUTAJ):
Ponadto przedstawiony jest zupełnie nowatorski zmniejszenia ilości zawodów regulowanych o ok. 100.
TV SLD (konferencja prasowa):
.
Proponuję od razu ustawić fragment od 7:10 gdzie SLD przekazuje swój nowatorski pomysł na deregulację i zmniejszenie liczby zawodów regulowanych o około 100 poprzez... ich łącznie. Jakkolwiek absurdalnie to brzmi - człowiek z SLD mówi to zupełnie poważnie !
Na pierwszy "ogień" (zupełnie poważnie!) proponuje "deregulację" zawodu przewodnika, poprzez połączenie 3 zawodów przewodników (górski, miejski i turystyczny) w jeden zawód regulowany. No i tym prostym ruchem będzie wielki sukces "deregulacyjny" - 2 zawody mniej (378 zamiast 380).
Polecam również fragment od 6:30 - gdzie człowiek z SLD przyznaje wprost, że SLD chce zachować regulacje zawodowe, dla ochrony "finansów i mienia obywateli" (...głupich obywateli???).
W tym miejscu SLD wykazuje się po prostu elementarną nieznajomością Konstytucji RP, która w art. 31 ust. 3 NIE PRZEWIDUJE takiej przesłanki odbierania Polakom wolności jak "ochrona finansów i mienia obywateli". Zapytajcie mecenasa Kalisza !!!
Na to wszystko jest tylko jeden komentarz:
KAZIK - Czy wy nas macie za idiotów (z albumu Oddalenie):
Specjal thanks go to M.Z. z bloga "Wolne Przewodnictwo" który wygrzebał ten wspaniały klip z konferencją SLD.
poniedziałek, 3 grudnia 2012
Koporacja zawodowa w sosie własnym
Oto "niszowe" sprawozdanie z wewnętrznego spotkania korporacji Radców Prawnych w sprawie nadchodzącej deregulacji:
http://www.kancelaria.lex.pl/czytaj/-/artykul/zawody-zaufania-publicznego-przetrwaja-kryzys
Kilka spostrzeżeń:
1) Fragment pierwszy:
"przedstawiciele zawodów prawniczych zastanawiali się, czy nadal można o nich mówić, jako o zawodach zaufania publicznego"
Oto przedstawiciele zawodów prawniczych sami chcą decydować czy są czy nie są "zawodem zaufania publicznego". A ja głupi myślałem, że o uznaniu jakiegoś zawodu za "zawód zaufania publicznego" przemawiają jakieś ogólne i uniwersalne kryteria (Jakie? Nie wiadomo, bo nikt w Polsce jeszcze się nad tym poważnie nie zastanawiał...).
2) Fragment drugi:
"Prezes Maciej Bobrowicz remedium na pozostanie zawodem zaufania publicznego widzi w rozmowie i porozumieniu z Ministerstwem Sprawiedliwości."
Co prezes korporacji Radców Prawnych miał na myśli ? Czyżby utożsamiał pojęcie "Zawodu Zaufania Publicznego" z ustawowym monopolem dla danej grupy zawodowej połączonym z pobieraniem "haraczu korporacyjnego" (O którym więcej napisałem TUTAJ) ? Czy nie myli przypadkiem skutku z przesłanką ???
Albo się jest zawodem zaufania publicznego, albo nie. Żadne "porozumienie z Ministrem Sprawiedliwości" (choćby nawet był nim mec. R. Kalisz) tego nie zmieni!!!
3) Fragment trzeci (wymagający szczególnego podkreślenia):
"Całe lata urabiania pracowników ministerialnych dają efekty, ostatnio nawet resort zgodził się na podwyższenie opłat za aplikację radcowską – powiedział prezes Bobrowicz."
Oto dzięki "urabianiu" urzędników, korporacja może wyciągać jeszcze więcej pieniędzy z kieszeni młodych adeptów prawa, którzy w ten sposób płacą de facto za uzyskanie "papierka" umożliwiającego wykonywanie zawodu na tym zmonopolizowanym rynku !!!
Ale cóż się dziwić, korporacje prawnicze doświadczenie mają ogromne. Parafrazując prezesa Bobrowicza można powiedzieć również, że: całe lata urabiania polityków dają efekt w postaci możliwości pobierania od Klientów zawyżonych opłat za usługi prawnicze świadczone na zmonopolizowanym rynku (obciążone "haraczem korporacyjnym") .
Dla mnie z tego fragmentu (w kontekście całego artykułu) płynie przesłanie: Zawodem Zaufania Publicznego zostaje się w Polsce poprzez "urabiane" Ministrów (i innych polityków).
Może i to jest "oczywista oczywistość" dla każdego (nawet niezbyt uważnego obserwatora korporacyjnej rzeczywistości). Nie mniej - nigdy nie zostało to wyartykułowane tak jasno przez prezesa jednej z korporacji zawodowych.
4) Fragment czwarty (a w zasadzie jego brak).
Oto - jak zwykle - nikt nie zastanowił się nad taką oczywistą rzeczą jaką jest przesłanka utrzymywania tych wszystkich ograniczeń korporacyjnych, tj. ograniczeń w prawie swobodnego wyboru prywatnego usługodawcy przez Klientów, czy wyboru rodzaju wykonywanej działalności przez młodych ludzi ??? Która to z przesłanek z zamkniętego katalogu określonego w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP? Może "ochrona środowiska" albo "zdrowia" ?... Kiedy do tej kwestii odniosą się wielcy piewcy polskiego korporacjonizmu ?
http://www.kancelaria.lex.pl/czytaj/-/artykul/zawody-zaufania-publicznego-przetrwaja-kryzys
Kilka spostrzeżeń:
1) Fragment pierwszy:
"przedstawiciele zawodów prawniczych zastanawiali się, czy nadal można o nich mówić, jako o zawodach zaufania publicznego"
Oto przedstawiciele zawodów prawniczych sami chcą decydować czy są czy nie są "zawodem zaufania publicznego". A ja głupi myślałem, że o uznaniu jakiegoś zawodu za "zawód zaufania publicznego" przemawiają jakieś ogólne i uniwersalne kryteria (Jakie? Nie wiadomo, bo nikt w Polsce jeszcze się nad tym poważnie nie zastanawiał...).
2) Fragment drugi:
"Prezes Maciej Bobrowicz remedium na pozostanie zawodem zaufania publicznego widzi w rozmowie i porozumieniu z Ministerstwem Sprawiedliwości."
Co prezes korporacji Radców Prawnych miał na myśli ? Czyżby utożsamiał pojęcie "Zawodu Zaufania Publicznego" z ustawowym monopolem dla danej grupy zawodowej połączonym z pobieraniem "haraczu korporacyjnego" (O którym więcej napisałem TUTAJ) ? Czy nie myli przypadkiem skutku z przesłanką ???
Albo się jest zawodem zaufania publicznego, albo nie. Żadne "porozumienie z Ministrem Sprawiedliwości" (choćby nawet był nim mec. R. Kalisz) tego nie zmieni!!!
3) Fragment trzeci (wymagający szczególnego podkreślenia):
"Całe lata urabiania pracowników ministerialnych dają efekty, ostatnio nawet resort zgodził się na podwyższenie opłat za aplikację radcowską – powiedział prezes Bobrowicz."
Oto dzięki "urabianiu" urzędników, korporacja może wyciągać jeszcze więcej pieniędzy z kieszeni młodych adeptów prawa, którzy w ten sposób płacą de facto za uzyskanie "papierka" umożliwiającego wykonywanie zawodu na tym zmonopolizowanym rynku !!!
Ale cóż się dziwić, korporacje prawnicze doświadczenie mają ogromne. Parafrazując prezesa Bobrowicza można powiedzieć również, że: całe lata urabiania polityków dają efekt w postaci możliwości pobierania od Klientów zawyżonych opłat za usługi prawnicze świadczone na zmonopolizowanym rynku (obciążone "haraczem korporacyjnym") .
Dla mnie z tego fragmentu (w kontekście całego artykułu) płynie przesłanie: Zawodem Zaufania Publicznego zostaje się w Polsce poprzez "urabiane" Ministrów (i innych polityków).
Może i to jest "oczywista oczywistość" dla każdego (nawet niezbyt uważnego obserwatora korporacyjnej rzeczywistości). Nie mniej - nigdy nie zostało to wyartykułowane tak jasno przez prezesa jednej z korporacji zawodowych.
4) Fragment czwarty (a w zasadzie jego brak).
Oto - jak zwykle - nikt nie zastanowił się nad taką oczywistą rzeczą jaką jest przesłanka utrzymywania tych wszystkich ograniczeń korporacyjnych, tj. ograniczeń w prawie swobodnego wyboru prywatnego usługodawcy przez Klientów, czy wyboru rodzaju wykonywanej działalności przez młodych ludzi ??? Która to z przesłanek z zamkniętego katalogu określonego w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP? Może "ochrona środowiska" albo "zdrowia" ?... Kiedy do tej kwestii odniosą się wielcy piewcy polskiego korporacjonizmu ?
sobota, 1 grudnia 2012
Zaskakująca historia "korporacjonizmu".
Wątek historii regulacji korporacyjnych w Polsce z moich poprzednich wpisów zainspirował mnie do prześledzenia historii regulacji dotyczących korporacji zawodowych na świecie.
Wiem jaka to kontrowersyjna teza, dlatego ograniczę się jedynie do przytoczenia fragmentu z Wikipedii oraz znamiennego cytatu.
Najpierw fragment z Wikipedii dla hasła Faszyzm Włoski:
A następnie zmienny cytat:
Nie chodziło mi o odległą historię, gdy jakiś "cech rzemieślnicy" za zasługi dla jakiegoś władcy otrzymywał "quasi-nagrodę" w postaci lokalnego monopolu na swoje usługi.
Chodzi mi o nowożytne regulacje korporacyjne, w konstytucjach i ustawach...
Już krótkie rozpoznanie wystarczyło, aby dowiedzieć się, że korporacjonizm zawodowy jako współczesna doktryna zrodził się w głowach myślicieli (szczególnie Włoskich) z drugiej połowy XIX w., ale prawdziwą ojczyzną regulacji korporacyjnych są Włochy z początku XX w... a konkretnie Faszystowskie Włochy.
Wiem jaka to kontrowersyjna teza, dlatego ograniczę się jedynie do przytoczenia fragmentu z Wikipedii oraz znamiennego cytatu.
"Jedną ze specyficznych cech ustroju faszystowskiego był korporacjonizm. Twierdzono, że we Włoszech nie występuje zjawisko walki klasowej, że jest jedność narodowa. Przyjmując tezę o zgodności interesów pracowników i pracodawców rozwiązano dotychczasowe związki zawodowe (Powszechna Konfederacja Pracy) i utworzono korporacje, czyli związki poszczególnych zawodów, zrzeszające zarówno pracowników, jak i właścicieli. Twórcą idei korporacyjnej był Edmondo Rossoni.
Stosunki pracy i zasady organizacji korporacyjnych uregulowała ustawa z kwietnia 1926 roku. Wszystkie korporacje podlegały 6 konfederacjom (przemysłu, rolników, kupców, transportu morskiego i powietrznego, banków). Całość podlegała Ministerstwu Korporacji (od lipca 1926). Początkowo ministrem korporacji był Mussolini. 21 kwietnia 1927 wydał on Kartę Pracy, która w 30 artykułach precyzowała obowiązek pracy, sprawy socjalne i zakaz strajków i lokautów. Nastąpiło przenikanie się państwa, partii i korporacji. Drugim ministrem korporacji został Giuseppe Bottoi. Po kryzysie lat 1929-1933 państwo przejęto kontrolę nad znaczną częścią gospodarki. System korporacyjny i włoska polityka społeczna wzbudzały zainteresowanie wielu krajów."
"Faszyzm powinien właściwie być nazywany korporacjonizmem, ponieważ to połączenie sił Korporacji i Rządu"
BENITO MUSSOLINI*
Ciekawe czy zwolnicy regulacji korporacyjnych w naszych rodzimych ustawach zdają sobie sprawę z tak znamienitego rodowodu swoich poglądów...
*według przeważających źródeł sformułowanie to nie pochodzi bezpośrednio od Benito Mussoliniego, ale od Giovanniego Gentile (jednego z ideologów faszyzmu włoskiego, ministra edukacji w rządzie Mussoliniego), który zawarł je w tekście opublikowanym pod nazwiskiem Mussoliniego.
SUPELEMENT (z komentarza M.Z.):
Notatka PAP z 3 marca br.:
WŁOCHY
Rząd Mario Montiego postanowił w ramach uzdrawiania finansów państwa i działań na rzecz wzrostu gospodarczego znieść liczne ograniczenia blokujące dostęp, zwłaszcza młodych ludzi najbardziej dotkniętych bezrobociem, do wielu zawodów. Sam Monti zapowiadając takie inicjatywy, zawarte w pakiecie w sprawie liberalizacji, nazwał je "rozbrojeniem korporacji" i walką z syndromem "twierdzy".
Jako dodatkowy argument przemawiający za koniecznością likwidacji bądź ograniczenia wpływów zrzeszeń zawodowych (tzw. ordine) przytacza się to, że większość z około 30 obecnie działających powstało w dobie rządów Benito Mussoliniego.
O bardzo mocnej pozycji takich grup zawodowych świadczą strajki i protesty, jakie od pierwszej chwili wywołuje rządowy pakiet liberalizacyjny. W obliczu demonstracji i akcji protestacyjnych rozporządzenia te są stale zmieniane, a gabinet wycofuje się z niektórych z nich.
Najostrzej protestowali włoscy taksówkarze, uważani za jedną z najbardziej zamkniętych grup zawodowych i bardzo ostro krytykowani przez prasę oraz opinię publiczną za wysokie ceny i niski poziom usług. Nie zgadzają się na zwiększenie liczby wydawanych licencji. Przypominają, że w największych włoskich miastach, zwłaszcza w Rzymie i Mediolanie, musieli swego czasu zapłacić ponad 100 tysięcy euro za licencję na taką działalność - co zwykle oznaczało konieczność zaciągnięcia kredytu - i nie akceptują żadnych przywilejów dla tych, którzy na bardziej korzystnych zasadach mieliby otrzymać możliwość świadczenia usług taxi.
Pakiet liberalizacji, nad którym pracuje obecnie parlament, przewiduje też m.in. zwiększenie konkurencyjności w usługach notarialnych. Oznacza to, że do 2014 roku może powstać 500 nowych kancelarii notarialnych.
Wiele emocji wzbudza także sprawa ograniczeń w dostępie do zawodu dziennikarza. We Włoszech nie można go wykonywać, jeśli nie należy się do zrzeszenia dziennikarzy. Aby zostać jego członkiem, trzeba zdać egzamin, za który opłata wynosi 400 euro, i wnosić coroczne składki. Niektóre środowiska z partią Radykałów na czele domagają się wolnego dostępu do zawodu dziennikarza i likwidacji zrzeszenia dziennikarzy, wręcz nazywając tę organizację "faszystowską pozostałością".
Włoski Urząd Antymonopolowy szacuje, że otwarcie dostępu do zamkniętych dotąd zawodów może zwiększyć wzrost gospodarczy o 1,5 proc. rocznie.
(źródło: http://m.onet.pl/biznes,b71yl)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


